czwartek, 17 listopada 2016

TRZY BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

W drugim rozdziale Pierwszego Listu Jana wyliczone zostały błogosławieństwa, które autor przypisuje chrześcijańskiemu życiu.

"Piszę wam, dzieci, że przez Jego imię zostały wam odpuszczone grzechy. Piszę wam, ojcowie, że poznaliście Tego, który był od początku. Piszę wam, młodzieńcy, że zwyciężyliście Złego. Napisałem wam, dzieci, że poznaliście Ojca. Napisałem wam, ojcowie, że poznaliście Tego, który był od początku. Napisałem wam, młodzieńcy, że jesteście mocni, słowo Boże w was trwa i zwyciężyliście Złego."

Jan, zwracając się do adresatów listu, używa określeń: dzieci, ojcowie i młodzieńcy. Wszyscy oni tworzą wspólnotę chrześcijan i reprezentują widzialny Kościół, któremu dedykowane są niezwykłe błogosławieństwa i przywileje.  

"Przez Jego (Jezusa) imię zostały wam odpuszczone grzechy..."

Błogosławieństwem tych, którzy przynależą do Chrystusa jest przebaczenie grzechów. Ciężar grzechów, jakkolwiek wielki by się on nie wydawał, może być zdjęty z człowieka, który swoją ufność kieruje ku Jezusowi. To właśnie On "w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo krzyża, abyśmy zerwali z grzechem i żyli sprawiedliwie (...) bo Chrystus raz za grzechy cierpiał - sprawiedliwy za niesprawiedliwych - aby was przyprowadzić do Boga". 

"...poznaliście Tego, który był od początku..."

Błogosławieństwem danym chrześcijanom jest możliwość osobistego poznania Boga, który nie jest jakimś "odległym" i "niedostępnym" bytem, ale staje się Ojcem. Jest Kimś bardzo bliskim: "Aby zaś udowodnić, że jesteście synami, Bóg zesłał do naszych serc Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! Nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. A jeśli jesteś synem, to i spadkobiercą - z łaski Boga"

"...zwyciężyliście Złego."

Po trzecie błogosławieństwem jest zwyciężanie Złego. Chrześcijańskie życie stawia nas w bezpośredniej konfrontacji z tym, którego Biblia określa słowami: Zły, diabeł, bóg tego świata czy też szatan. Choć jego mocy i siły zwodzenia nie należy bagatelizować, to jednak zwycięstwo należy do tych, w których trwa słowo Boże. Jakub zachęcał wierzących: "Bądźcie więc ulegli Bogu, a przeciwstawiajcie się szatanowi, wtedy ucieknie od was". Choć wiemy, że diabeł przychodzi "aby kraść, zabijać i wytracać", to jednak w Chrystusie dany nam jest autorytet, aby przeciwstawiać się jemu ogłaszając Królestwo Boże.

piątek, 11 listopada 2016

PERGAMINOWA REWOLUCJA, KODEKSY MAJUSKUŁOWE I NIESAMOWITY TISCHENDORF

Konstantin von Tischendorf
Pergaminy

„Płaszcz, który zostawiłem w Troadzie u Karposa, przynieś z sobą, gdy przyjdziesz, a także księgi, zwłaszcza pergaminy.” (2 Tm 4,13)

Pergamin jako materiał piśmienniczy miał dużo większe zalety niż papirus. Przede wszystkim był trwalszy, gładszy i jaśniejszy, a co najważniejsze do pisania nadawały się obie karty.
Pergamin wyrabiano ze skór cielęcych, owczych, kozich lub innych zwierząt (np. antylopy). Skórę moczono przez kilka dni w wodzie wapiennej i usuwano sierść przez zeskrobywanie ostrym narzędziem, następnie ponownie moczono, garbowano i suszono na drewnianych ramach. Aby skóra była gładka, skrobało się ją ciężkim nożem i pocierano pumeksem, zaś w okresie późniejszym wybielano, posypując warstwą sproszkowanej kredy (bielenie czyli tzw. blichowanie).

Pergamin zyskał popularność gdy przyjął postać kodeksu, które tworzyło kilka lub kilkanaście przełamanych kart poskładanych jedna w drugą. Pergamin można go było łatwiej składać niż papirus i nie łamał się przy zszywaniu.

Najstarsze kodeksy pergaminowe jakie przetrwały do naszych czasów pochodzą z IV w. n.e. (są to Codex Vaticanus, Sinaitius, Alexandrinus).

Ważną zaletą pergaminu była możliwość usuwania z niego pisma i powtórnego zapisania – takie rękopisy nazywa się palimpsestami. Z racji wysokiej ceny, w średniowieczu często stosowano taki proceder.

Nazwa „pergamin” wiąże się z greckim miastem Pergamon (dzisiejsza Turcja), gdzie ulepszono produkcję tego typu materiału piśmiennego.

Na pergaminie pisano trzciną i specjalnie przygotowanymi piórami ptaków, najczęściej gęsimi, kurzymi, łabędzimi lub orlimi. W V wieku zaczęto używać nowego rodzaju atramentu – inkaustu, którego zaletą była łatwość przygotowania. Był on mieszanką kwasu garbnikowego, pochodzącego z narośli na dębach zwanych galasówkami, gumy arabskiej oraz siarczanu miedzi. Inkaust wyjątkowo dobrze spajał się z pergaminem i pozostawiał na nim trwały znak, o czym świadczą palimpsesty.

„Wiele miałem pisać; lecz nie chcę pisać inkaustem i piórem” (3J 13 Biblia Gdańska)

Rękopisy pergaminowe dzielą się na majuskułowe (pisane wielkimi literami, czyli majuskułą lub uncjałą) i minuskułowe (pismo małoliterowe).

Kodeksy majuskułowe pochodzą z wieków III-X, a cztery z nich to tzw. wielkie kodeksy ponieważ zawierają pełną Biblię, czyli Stary i Nowy Testament. Są to: Kodeks Synajski (łac. Codex Sinaiticus), Kodeks Watykański (łac. Codex Vaticanus), Kodeks Aleksandryjski (łac. Codex Alexandrinus) i Kodeks Efrema (łac. Codex Ephraemi).

Znalazca „perły nieocenionej wartości” – Konstantin von Tischendorf

Konstantin von Tischendorf (1815-1874) był protestanckim pastorem i biblistą (wykładał teologię na Uniwersytecie w Lipsku). Przeszedł do historii jako odkrywcą ponad dwudziestu kodeksów majuskułowych i ich niestrudzony badacz. Najważniejszym dokonaniem Tischendorfa było odkrycie w 1844 roku Kodeksu Synajskiego, w klasztorze św. Katarzyny na Synaju. Poszukiwaniu manuskryptów było związane z jego przekonaniem, że w zaułkach jakiegoś greckiego, koptyjskiego, syryjskiego czy armeńskiego klasztoru mogą znajdować się cenne kodeksy, które czekają na odkrycie.

Wiosną 1844 roku popłynął do Kairu, a stamtąd w towarzystwie dwóch Beduinów wyruszył w głąb pustyni. Na początku maja dotarł do podnóży góry Synaj na zboczach której znajdował się klasztor ufundowany około 530 roku przez cesarza Justyniana. Prawosławni mnisi zgodzili się spuścić na dół kosz uwiązany na sznurze (była to jedyna możliwość dostania się do położonej na skale budowli) i wciągnęli przybysza do swej siedziby. Opat klasztoru św. Katarzyny zezwolił gościowi przez kilka dni przeglądać biblioteczne zbiory. Wedle relacji von Tischendorfa, gdy niczego szczególnego nie odnalazł i pakował się już do wyjazdu, przypadkiem spostrzegł wystawiony na korytarzu kosz, do którego bibliotekarz wrzucił papiery przeznaczone jakoby do spalenia. Wśród nich zobaczył – jak potem wspominał – „perłę nieocenionej wartości”. Było to 129 pergaminowych kart o wymiarach 38 na 34 centymetry, zapisanych obustronnie w języku greckim wersami ze Starego Testamentu (1 Księga Kronik, Księga Jeremiasza, Księga Nehemiasza, Księga Estery, Księga Izajasza i Księgi Machabejskie). Opat klasztoru pozwolił Tischendorfowi zabrać 43 karty. W styczniu 1853 roku Tischendorf ponownie odwiedził klasztor, aby zapoznać się z kodeksem, jednak z powodu nieufności mnichów nie osiągnął zamierzonego celu. W 1859 roku Car Aleksander II dał pastorowi swe pełnomocnictwa i sfinansował jego trzecią podróż na górę Synaj. Jednak i tym razem von Tischendorf przez kilka tygodni bezowocnie przeglądał biblioteczne zbiory. Jak zapisał we wspomnieniach, w końcu pogodził się z klęską, zaczął się pakować i wówczas do swej celi zaprosił go opat. Tam wręczył mu zawiniętą w czerwone płótno księgę. Rozwijając pakunek, pastor ujrzał spisany u początków chrześcijaństwa cały tekst grecki Nowego Testamentu oraz List Barnaby i Pasterz Hermasa. Swoją radość opisał słowami: „Moje oczy były pełne łez i byłem szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej w moim życiu”. Opat nie zgodził się na sprzedaż manuskryptu, wyraził jedynie zgodę na wypożyczenie księgi podzielonej na kilka części do skopiowania w Kairze. To nie zadowoliło Tischendorfa, więc wymyślił pewną intrygę. Zaoferował opatowi Cyrylowi poparcie cara Aleksandra II w staraniach o urząd arcybiskupa. W zamian zażądał podarowania carowi znalezionego kodeks, co rzeczywiście się stało i znalezione karty trafiły do Petersburga. Odnaleziona przez pastora z Lipska Biblia stała się naukową sensacją. Badania treści notatek czynionych przez skrybów na marginesach pozwoliły stwierdzić, że Kodeks Synajski powstał po 330 roku, a na pewno przed rokiem 360, a zatem jest najstarszym manuskryptem Septuaginty i Nowego Testamentu. 18 listopada 1869 roku klasztor na Synaju otrzymał od rządu rosyjskiego 7000 rubli w złocie za kodeks.

Wielkie kodeksy

Kodeks Synajski to jeden z najcenniejszych rękopisów, jakie posiadamy. Został spisany po grecku i jest jednym z najstarszych i najważniejszych manuskryptów Septuaginty i Nowego Testamentu. Żeby go obejrzeć, trzeba było udać się aż w cztery różne miejsca (do Londynu, Lipska, Petersburga i na Synaj). 24 lipca 2008 roku, na stronie www.codex-sinaiticus.net ukazały się pierwsze karty manuskryptu. Pełna wersja cyfrowa kodeksu ukazała się 6 lipca 2009r oku.
Kodeks Synajski jest jedynym wśród tzw. wielkich kodeksów, który zawiera pełny tekst Nowego Testamentu i w opinii biblistów jest najlepszym świadkiem tekstu Listów Pawła.
Kodeks Watykański (Vaticanus) datuje się na połowę IV wieku. Należy do Watykanu. Zawiera cały tekst greckiej Biblii (Septuaginty) z małymi brakami (brakuje Rdz 1,1-46, 28; Ps 105,27-137,6). Tekst Nowego Testamentu ma liczne braki (brakuje listów do Tymoteusza, listu do Tytusa, Filemona, Apokalipsy, a list do Hebrajczyków kończy się na 9,13). Powstał prawdopodobnie w latach 325-350 w Aleksandrii (przemawia za tym m.in. koptyjski kształt liter w tytułach).

Kodeks Watykański jest najlepszym świadkiem tekstu czterech Ewangelii i jednym z najlepszych świadków tekstu Septuaginty (LXX). W tekście Ewangelii i Dziejów jest najlepszym reprezentantem tekstu aleksandryjskiego, jednak w Listach Pawła raz po raz dochodzi do głosu tekst zachodni (Istnieją cztery podstawowe typy tekstu Nowego Testamentu: tekst aleksandryjski, tekst zachodni, tekst bizantyński i tekst cezarejski)

Kodeks Aleksandryjski (Alexandrinus) został napisany około 400-440 roku w Egipcie, ze wskazaniem na Aleksandrię (koptyjskie kształty liter). Manuskrypt zawiera niemal cały Stary Testament i Nowy Testament (brakuje Mt 1,1-25,6; J 6,50-8,52; 2Kor 4,13-12,6). Zawiera ponadto dwie apokryficzne księgi NT: 1 i 2 List Klemensa. Znajduje się w British Library (Brytyjskiej Bibliotece – bibliotece narodowej Wielkiej Brytanii, która powstała w 1972r. decyzją parlamentu w wyniku połączenia biblioteki Muzeum Brytyjskiego i kilku innych znaczących zbiorów książkowych).

Kodeks Aleksandryjski jest najważniejszym świadkiem biblijnego tekstu w Apokalipsie (Objawieniu św. Jana).

Kodeks Efrema – rękopis Starego i Nowego Testamentu, pisany grecką majuskułą na pergaminie. Powstał w V wieku i jest palimpsestem. Zawiera 1/9 Starego Testamentu (tylko 64 kart) i 2/3 Nowego Testamentu (145 kart). Liczba luk w NT przekracza 80, a dwóch ksiąg – 2Tes i 2J – brakuje w całości, Hbr umieszczony został za 2Tes. Kodeks jest najstarszym przykładem tekstu jednokolumnowego.
Od października 1840 do stycznia 1843 pracował nad nim Tischendorf i odczytał go w całości (nie udało się to nikomu przed nim ani po nim).
Kodeks przechowywany jest w Paryżu w Bibliotece Narodowej.

KATOLICKIE SPOJRZENIE NA KULT MARYJNY WG. EPIFANIUSZA Z SALAMINY

Epifaniusz z Salaminy, w języku cerkiewnosłowiańskim Swiatitiel Jepifanij, jepiskop Kiprskij (ur. ok. 315 w Besanduk w Palestynie, zm. 403 w Salaminie) – pisarz wczesnochrześcijański, biskup na Cyprze, palestyński święty Kościoła katolickiego i prawosławnego.

Epifaniusz z Salaminy w swoim Panarionie, opisał 80 herezji, i między innymi potępił przejawy nadmiernego kultu maryjnego, oraz wskazał że przez kult Maryi mamy przede wszystkim wielbić Jezusa. „Niektórzy myślą i mówią o Marii pogardliwie; inni jednak, skłaniając się ku przeciwnej stronie, wychwalają ją ponad to, co przystoi. […] Pod pretekstem, iż jest to słuszne, diabeł skrycie wchodzi do umysłów ludzi i ubóstwia śmiertelną naturę; on kształtuje posągi, które mają ludzkie podobieństwo po to, aby ludzie mogli czcić zmarłych i wprowadzać obrazy dla uwielbienia, popełniając cudzołóstwo z umysłem przeciwko jednemu i jedynemu Bogu. Tak, z pewnością, ciało Marii było święte, lecz ona nie była Bogiem. Tak, istotnie, Dziewica była dziewicą, i czcigodną, ale nie została nam dana po to, by ją uwielbiać. Ona uwielbiała tego, którego urodziła ze swego ciała; tego, który jest z nieba i z łona Ojca. I dla tej przyczyny Ewangelia zapewnia nas w tym, sam Pan oświadcza, że: „O kobieto, co ty masz do mnie? Moja godzina jeszcze nie nadeszła” [Jana 2:4]. I tak, aby nikt nie wywnioskował ze słów, „O kobieto, co ty masz do mnie”, że święta Dziewica jest ważniejsza, nazywa ją „kobietą”. […] Słowo, którym jest Bóg, przybrało ciało z Marii, jednak nie po to, aby Dziewica mogła być adorowana , ani też, by on mógł uczynić ją Bogiem. Niechaj Maria będzie poważana, lecz niech Ojciec i Syn i Duch Święty będą czczeni; niech nikt nie czci Marii. […] Niech te rzeczy zostaną wymazane, które zostały błędnie zapisane w sercach tych, którzy zostali zwiedzeni. Niech pożądanie posążków będzie wytępione z ich oczu. Niech stworzenie znów powróci do Mistrza. Niech Ewa i Adam powrócą do oddawania czci samemu Bogu. Niech nikt nie będzie prowadzony głosem węża. […] Chociaż Maria jest święta i ma być poważana, jednakże nie jest przeznaczona by ją czcić.” (fragmenty z Panarion 79 – 3.2:4 oraz 3.2:7).


Panarion jest najobszerniejszym dziełem Epifaniusza z Salaminy i jednocześnie największym dziełem starożytnej herezjografii. Jest ważnym źródłem nie tylko dla teologów, historyków, filozofów, pedagogów, filologów, religioznawców, ale i dla zoologów, botaników czy nawet lekarzy. Trudno przecenić znaczenie tego dzieła. Z teologicznego punktu widzenia dzieło cypryjskiego biskupa stanowi cenne źródło przede wszystkim dla biblistyki – zarówno ze względu na cytowany tekst Biblii, jego interpretacje, jak i kanon żydowski i chrześcijański. Jest ono bogatym materiałem dla dogmatyki i teologii fundamentalnej. Porusza kwestie związane z trynitologią, chrystologią, sakramentologią, mariologią, antropologią, kreatologią, angelologią i demonologią. Prawda o Trójcy Świętej i wcieleniu jest przedstawiana nie tylko w perspektywie polemicznej i apologetycznej, lecz także w ramach pozytywnego wykładu. Spór o Trójcę Świętą i Jezusa Chrystusa zajmuje główne miejsce niemal w każdej z omawianych herezji chrześcijańskich. Panarion podejmuje także ważne i dyskutowane współcześnie problemy związane z chrztem (inne formuły trynitarne), kapłaństwem kobiet czy rolą diakonis. Prezentując przekonanie, że skrajności są jednakowe (αἱ ἀκρότητες ἰσότητες) i równie szkodliwe (ἴση ἡ βλάβη), Epifaniusz proponuje mariologię równowagi pomiędzy tendencjami ubóstwiającymi Maryję (kollyridianki) a deprecjonującymi Jej rolę w historii zbawienia (antydikomariamici). W tle sporów z sektami gnostyckimi pojawia się nieustannie problem świata stworzonego z defektem i wbrew woli Boga. Takie ujęcie pozwalało gnostykom uwolnić Boga od odpowiedzialności za zło w świecie.  

czwartek, 10 listopada 2016

PAPIRUSY I NOWY TESTAMENT

Tekst Nowego Testamentu należy do najlepiej udokumentowanych pism starożytności. Znanych jest ponad 24 tysiące rękopisów NT. Teksty Nowego Testamentu były najczęściej kopiowanymi i najszerzej rozpowszechnianymi pismami starożytnymi.

F.F. Bruce tak puentuje różnicę pomiędzy NT a starożytnymi pismami: „Obfitość manuskryptów poświadczających wiarygodność Nowego Testamentu lepiej docenimy, jeśli porównamy ją z ilością materiału tekstowego świadczącego na korzyść innych starożytnych dzieł historycznych. Wojna galijska Cezara, napisana w latach 58-50 przed Chr., zachowała się w niewielu manuskryptach, spośród których 9 czy 10 jest w stanie dobrym, a najstarszy dzieli około 900 lat od czasów Cezara. Spośród 142 ksiąg historii rzymskiej Liwiusza (59 przed Chr. – 17 po Chr.) zachowało się jedynie 35, a znane są nam jedynie na podstawie 20 manuskryptów, z których tylko jeden, zawierający Księgi III-VI, pochodzi z IV wieku. Spośród 14 ksiąg Historii Tacyta (około 100 rok po Chr.) zachowały się tylko cztery i pół; spośród 16 jego Roczników dziesięć dotrwało w całości, a dwa we fragmentach. Tekst zachowanych fragmentów jego wielkich dwóch ksiąg historycznych opiera wyłącznie się na dwóch manuskryptach – jednym z IX, a drugim z XI wieku. Historia Tukidydesa (około 460-400 roku przed Chr.) jest znana na podstawie ośmiu manuskryptów, z których najstarszy pochodzi z ok. 900 roku po Chr., i z kilku fragmentów papirusu prawdopodobnie z początków ery chrześcijańskiej. Podobnie jest z Historią Herodota (488-428 przed Chr.). Mimo to żaden badacz starożytności nie słuchałby argumentów poddających wątpliwość Herodota czy Tukidydesa na tej podstawie, że najstarsze istniejące manuskrypty z ich dziełami są ponad 1300 lat starsze niż oryginał.” (źródło: F.F. Bruce, Dokumenty Nowego Testamentu, za: J. McDowell, Przewodnik apologetyczny, Warszawa 2002, str. 35-36)

Największą liczbę rękopisów NT stanowią manuskrypty łacińskie i greckie. Pośród około 5700 greckich manuskryptów, 127 to papirusy.

Badaniem tekstów zachowanych na nietrwałych materiałach, takich jak papirus, zajmują się papirolodzy. Czytają oni teksty w językach greckim, łacińskim czy też arabskim, powstałe od IV wieku p.n.e. do VIII wieku n.e.

Papirus jako materiał piśmienny uzyskiwano z włókien rośliny porastającej w starożytności Deltę Nilu, zwanej przez Greków papyros. Dziś roślina ta (trzcina papirusowa) spotykana jest w Palestynie, Syrii i na Sycylii. Aby uzyskać materiał piśmienny, trójkątną łodygę rośliny cięto na paski i układano je gęsto obok siebie w dwóch warstwach na wilgotnej desce (drugą warstwę poprzecznie do pierwszej). Tak przygotowane włókna prasowano, a spójny arkusz suszono na słońcu. Arkusze łączono ze sobą sklejając ich brzegi i tak powstawały zwoje. Najbardziej cenione były zwoje, które zawierały cienkie, jaskrawe i o gładkiej powierzchni arkusze. Zwoje papirusowe były cennym towarem eksportowym Egiptu, do Grecjo dotarły około VII wieku p.n.e., gdzie zapisaną kartę nazywano biblion.

Papirusy, choć były znane w starożytności w całym świecie śródziemnomorskim, przetrwały w Egipcie, co zawdzięczamy panującym tam korzystnym warunkom klimatycznym (odpowiednio suchy klimat).

Wśród papirusów na uwagę zasługują te, które zawierają teksty Nowego Testamentu. Pierwszy rękopis papirusowy z tekstem nowotestamentowym został odkryty niedawno, bo dopiero w 1868 roku.

Do dziś oznaczono 127 papirusów, z których prawie połowa została odnaleziona w starożytnym mieście Oxyrhynchus (Oksyrynchos), będącym jednym z najbardziej znaczących stanowisk archeologicznych w historii. Współcześnie część starożytnego Oxyrhynchus zajmuje miasto Al-Bahnasa.

Najstarszym rękopisem Nowego Testamentu jest papirus Rylands 457, datowany na lata 115-130. Zawiera on fragment osiemnastego rozdziału Ewangelii Jana (J 18, 31-33 i J 18, 37-38). Papirus jest przechowywany w bibliotece uniwersyteckiej w Manchesterze.

Odkrycie papirusów wpłynęło znacząco na zmianę naszego pojmowania historii tekstu Nowego Testamentu. Przed odkryciem papirusów uważano, że tekst aleksandryjski Nowego Testamentu (uważany za najlepszy) pochodził z początku IV wieku i był efektem pracy Hezychiusza (biskupa z Egiptu). Papirusy potwierdzają, że kodeks chrześcijański powstał jeszcze przed rokiem 100.

wtorek, 8 listopada 2016

NA ZBOCZACH KOZICH SKAŁ

Ścigany i ścigający. Niedostępne rejony Engaddi na zachodnim brzegu Morza Martwego, stały się miejscem kolejnej odsłony pościgu Saula za Dawidem. Rozgoryczony i dręczony żądzą mordu Saul ma jeden cel wokół którego toczy się jego życie: zabić Dawida. To było jak obsesja. W pogoni za Dawidem Saul dokonywał aktów zemsty na tych, którzy okazywali pomoc jego dawnemu słudze. W mieście Nob nie zawahał się pozbawić życia osiemdziesięciu pięciu kapłanów na czele z Achimelekiem, który uciekającemu przed szaleństwem króla Dawidowi przekazał miecz Goliata i nakarmił jego i jego towarzyszy chlebami ofiarnymi (poświęconymi Bogu). Co ciekawe, Saul w swoim szaleństwie i nienawiści wciąż posługiwał się religijnym językiem i w możliwości dokonania mordu na Dawidzie widział błogosławieństwo od Boga. Kiedy przyszli do niego mieszkańcy Zif z informacjami o możliwości schwytania tego, którego ścigał, tak wyraził swoją radość: „Bądźcie błogosławieni przez Jahwe za to, że okazaliście mi współczucie”. 

Szaleństwo, nienawiść, żądza mordu i niepohamowana agresja nie są niestety niczym zaskakującym w historii ludzkości. Od zarania dziejów ludzkość skażona grzechem wykazuje tendencje do czynienia zła. Jeremiasz, starotestamentowy prorok, wyznał: „Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne”. Niektórzy tę degenerację, podobnie jak Saul, wspierają „religijnymi frazesami” uznając, że to Bóg pcha ich ku działaniom noszącym znamiona nienawiści. Nienawiść wspierana religią jest szczególnie niebezpieczna. Przykład krucjat czy islamskiego dżihadu są tego dowodem.

W tej starotestamentowej historii, zapisanej w 24. rozdziale Pierwszej Księgi Samuela, w kontraście do Saula ukazany jest Dawid. Choć ma w pewnym momencie możliwość, aby zabić bezbronnego Saula nie czyni tego. Świadomy zła, które wyrządził mu Saul wyznaje wobec swojego wroga: „mojej ręki nie podniosę na ciebie”. 

Karmienie się nienawiścią to przejaw najdalej posuniętej degeneracji ludzkiego serca: „Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa…”. 

Przeciwnie, każdy przykład i postawa przebaczenia noszą w sobie znamiona serca przemienionego mocą Ewangelii. Ci, którzy doświadczyli przebaczenia potrafią przebaczać. Nowe życie, które otrzymujemy w Chrystusie, otrzymuje takie polecenie: „Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie”. 

Jeśli chcielibyśmy widzieć wokół nas ludzi przebaczających i okazujących miłosierdzie, to powinniśmy wytrwale głosić Ewangelię, która ma potencjał, aby obdarzyć „nowym życiem”, którego owocem jest: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność i opanowanie”. Jeśli mury nienawiści i nieprzyjaźni pomiędzy ludźmi mają runąć, to musi najpierw runąć w naszych sercach mur nieprzyjaźni pomiędzy nami a Bogiem. Biorąc i otrzymując przebaczenie, stajemy się zdolni, aby to przebaczenie nieść innym.

środa, 2 listopada 2016

ZGRZESZYŁEM

Zgrzeszyłem. I natychmiast, pośpiesznie, szatan wleciał
Przed oblicze Boga Najwyższego,
I złożył oskarżenie mnie obciążające:
"Ten oto człowiek, ta rzecz z gliny i gnoju,
Zgrzeszył. To prawda, że nosi Twe Imię,
Ale żądam śmierci, gdyż sam powiedziałeś,
Że dusza, która zgrzeszy, na śmierć jest skazana.
Czyż wyroki Twoje są pustych słów brzmieniem?
Czyżby sprawiedliwość na zawsze śmiercią jest złożona?
Wyrzuć więc grzesznika w szpony potępienia.
Czyż Władca Sprawiedliwy postąpi inaczej?"
I tak oskarżał on mnie dniem i nocą,
I każde jego słowo, Boże, było prawdą!
Wtem powstał szybko Ten, co siedział po prawicy Boga,
Chwała Jego aniołom wzrok skrywać kazała,
I rzekł: "Każda jota i litera Prawa
Musi być spełniona: kto grzeszy umiera!
Lecz oto jego wina na mnie się znalazła,
To ja zapłaciłem należną mu karę!
- Oto moje ręce, mój bok, moje stopy! Był dzień
Gdy za niego stałem się grzechem i zmarłem
- Dziś przed Twoim tronem stać może bez winy!"
I szatan odszedł. Nadto dobrze wiedział,
Że nie wygra w obliczu tak wielkiej miłości,
Każde słowo Pana umiłowanego
Prawdą było!

- Martha Snell Nicholson

I sinned. And straightway, posthaste, Satan flew
before the presence of the Most High God,
and made a railing accusation there.
He said, "This soul, this thing of clay and sod,
has sinned. 'Tis true that he has named Thy name,
but I demand his death, for Thou hast said,
"The soul that sinneth, it shall die."
Shall not Thy sentence be fulfilled? Is justice dead?
Send now this wretched sinner to his doom.
What other thing can Righteous Ruler do?"
And thus he did accuse me day and night,
and every word he spoke, O God, was true!
Then quickly One rose up from God's right hand,
before whose glory angels veiled their eyes,
He spoke, "Each jot and tittle of the Law
must be fulfilled; the guilty sinner dies!
But wait--suppose his guilt were all transferred
to Me, and that I paid his penalty!
Behold My hands, My side, My feet! One day
I was made sin for him, and died that he
might be presented faultless at Thy throne!"
And Satan fled away. Full well he knew
that he could not prevail against such love,
for every word my dear Lord spoke was true!

MOJŻESZ

Jakie to uczucie poświęcić czemuś wiele lat swojego życia i nie móc oglądać wypełnienia obietnic, które przez te wszystkie lata rozpalały wyobraźnię, wypełniały serce i nadawały sens każdemu kolejnemu dniu ziemskiego pielgrzymowania?

Jakie to uczucie, kiedy nie można dotknąć i poczuć rzeczywistości, o którą się walczyło i dla której poświęciło się całą życiową energię narażając na trud, cierpienie i bezpodstawne oskarżenia ze strony najbliższych?

Jakie to uczucie móc widzieć przedmiot swoich marzeń, niejako na wyciągnięcie ręki, jednak nie móc go dotknąć i rozkoszować się nim?

Jakie to uczucie wiedzieć, że za chwilę najbliżsi towarzysze wieloletniej wędrówki osiągną upragniony cel, jednak nie móc dzielić z nimi tej radości wynikającej z faktu, że oto wypełniają się obietnice - te największe i najbardziej upragnione?

Czasami musimy pogodzić się z tym, że nasze marzenia i najgorętsze pasje, także takie, które zaszczepialiśmy w sercach innych, nie staną się rzeczywistością dla nas, ale przypadną w udziale innym. I w tym doświadczeniu też trzeba znaleźć sens oraz mądrość Tego, który stał u źródła tych marzeń i pasji.

"Ze stepów Moabu wstąpił Mojżesz na górę Nebo, na szczyt Pisga wznoszący się naprzeciw Jerycha. I ukazał mu Jahwe cały kraj: Gilead aż po Dan, cały [obszar] Neftalego, ziemię Efraima i Manassego, całą krainę Judy aż po Morze Zachodnie, Negeb i okrąg [Jordanu], oraz nizinę Jerycha - miasta palm, aż po Coar. I rzekł Jahwe do niego: Oto jest kraj, który uroczyście przyobiecałem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, mówiąc: "Dam go twoim potomkom". Pozwoliłem, abyś go ujrzał na własne oczy, ale nie wejdziesz tam. Sługa Jahwe Mojżesz umarł tam, w kraju Moabitów, zgodnie ze słowami Jahwe. Pogrzebano go w dolinie, w ziemi moabskiej, naprzeciw Bet-Peor. Nikt nie zna jego grobu aż po dzień dzisiejszy. Mojżesz miał sto dwadzieścia lat, kiedy umierał, ale wzrok jego nie był przyćmiony ani nie opuściła go siła życiowa."

wtorek, 1 listopada 2016

ŚWIĘTO REFORMACJI - MARCIN LUTER

Z okazji Święta Reformacji (31 października) przypominam kilka wypowiedzi Marcina Lutra. Z całą pewnością nie był on postacią krystaliczną i są "rysy" na jego wizerunku, jednak niezaprzeczalnym pozostaje, że wyprowadził wielu sobie współczesnych z mroków religijnej uczynkowości i podobnie jak inni reformatorzy wyrażał pragnienie, aby rozważanie Biblii stało się powszechną praktyką. Tłumaczenie Nowego Testamentu na język niemiecki, którego dokonał Luter miało służyć "zwykłym ludziom", a on sam tak pisał o swojej metodzie tłumaczenia: "O tym, jak mówić po niemiecku, nie należy pytać łaciny, ale trzeba pytać dookoła siebie – matkę w domu, dzieci na ulicy, zwykłego człowieka na rynku i na gębę im patrzeć, jak mówią, a według tego tłumaczyć. Wtedy nas zrozumieją i dostrzegą, że po niemiecku się z nimi rozmawia".

„Teza 62. Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.” (jedna z 95 tez, których ogłoszenie traktujemy symbolicznie, jako początek reformacji)

„Uczyniłem z siebie męczennika przez modlitwę, post, czuwania, chłód […]; czegóż poszukiwałem w tym wszystkim, jeśli nie Boga? On wiedział, jak pilnie przestrzegałem reguł i jak surowe życie wiodłem […] Nie wierzyłem już w Chrystusa, a raczej dostrzegałem w Nim surowego i straszliwego sędziego, w rodzaju tych, których się widzi na obrazach, siedzących na tęczy.”

„Rozważałem to dniem i nocą, aż dostrzegłem powiązanie pomiędzy sprawiedliwością Boga a stwierdzeniem, że „sprawiedliwy z wiary żyć będzie”. Wówczas pojąłem, że sprawiedliwość Boga jest to ta prawość, którą przez łaskę i czyste miłosierdzie Bóg usprawiedliwia nas przez wiarę. Wówczas poczułem się odrodzony, poczułem, że przeszedłem przez otwartą bramę do raju.”

„Proszę nie cytować mego nazwiska i nie mówić, że ktoś jest luteraninem, lecz chrześcijaninem. Kim bowiem jest Luter? Ta nauka nie należy do mnie. Nie zostałem za nikogo ukrzyżowany […] Nie jestem i nie chcę być niczyim mistrzem. Wyznaję wraz ze społecznością wspólną naukę Chrystusa, który jest naszym jedynym mistrzem.”

poniedziałek, 31 października 2016

REFORMACJA

Obraz chrześcijaństwa "wymalowany" religijnością, obrzędowością , pobożnością i przykazaniami rzymskiego katolicyzmu jest zdecydowanie niepełny. Święto Reformacji (31 października), zasadniczo obce polskiej kulturze, przypomina, że jest taki obszar chrześcijaństwa, który choć nie ma znaczącej reprezentacji w Polsce, to jednak jest znacznie bliższy, w swoich założeniach, tradycji apostolskiej i nowotestamentowej niż oblicze kościoła katolickiego.

Szesnastowieczna reformacja (tak w swoim nurcie niemieckim, jak i szwajcarskim) wypracowała najważniejsze zasady, które wyrażają wiarę chrześcijan - protestantów (tzw. sola, z języka łacińskiego "tylko", bądź "jedynie"):
- Tylko Pismo (sola Scriptura)
- Tylko Chrystusa (solo Christo)
- Tylko łaska (sola gratia)
- Tylko wiara (sola fide)
- Tylko Bogu chwała (soli Deo gloria)

Reformatorzy i prekursorzy reformacji (Waldo, Jan Wiklif, Jan Hus) płacili ogromną cenę, aby przyprowadzić narody Europy do poznania Ewangelii i dać ludziom do ręki Słowo Boże, aby mogli je czytać we własnym języku - języku serca.

To, co stanowiło siłę ruchów reformacyjnych, to właśnie dostęp do Słowa Bożego - tekstu Starego i Nowego Testamentu. Czytając Słowa Jezusa i apostołów zapisane na kartach 27. ksiąg Nowego Testamentu, mamy dostęp do źródła, które powinno stanowić o sile chrześcijańskiej wiary.
Bez odniesienia naszych przekonań i wiary do Biblii dryfujemy w odmętach ludzkich przypuszczeń, narażając się na niechybną katastrofę.

Czy dostęp do Biblii sprawi, że wszyscy ją pokochają i zapragną żyć jej treścią? Pewnie nie. Jednak u wielu czytających teksty biblijne może pojawić się wiara prowadząca do poznania Tego, który zdecydowanie jest godzien, aby Go poznać - Jezusa Chrystusa, o którym tak pisał Paweł z Tarsu:

"On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wobec całego stworzenia, gdyż w Nim wszystko zostało stworzone w niebie i na ziemi: to, co widzialne i niewidzialne, trony czy panowania, zwierzchności czy władze - wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim istnieje. On także jest Głową Ciała - Kościoła. On jest początkiem, pierworodnym spośród umarłych, aby być pierwszym we wszystkim. Spodobało się bowiem Bogu, by w Nim zamieszkała cała pełnia i aby przez Niego wszystko pojednać ze sobą - wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża, zarówno na ziemi, jak i w niebie. I was, którzy niegdyś byliście obcymi i wrogami przez wasze myśli i złe czyny, teraz przez śmierć pojednał w swoim doczesnym ciele, aby stawić przed sobą jako świętych i nieskalanych, i nienagannych".

A jaki powinien być Kościół?

Bliskie mi jest stwierdzenie, że "Kościół funkcjonuje w tym świecie, gdzie wszystko kostnieje, więdnie i przemija. Społeczność Kościoła, która w pewnym momencie historii dostrzegła potrzebę reformy, zachowuje przekonanie, że tak zreformowany Kościół powinien stale się reformować, nieustannie się odnawiać (ECCLESIA REFORMATA ET SEMPER REFORMANDA VERBI DIVINI – Kościół reformowany i stale się reformujący według Słowa Bożego)".

środa, 19 października 2016

POSELSTWO PRZEKAZANE ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI

W dwudziestym rozdziale Ewangelii Jana czytamy o spotkaniu Jezusa z Jego uczniami w dniu zmartwychwstania: „Gdy tego pierwszego dnia tygodnia zapadł wieczór, a tam, gdzie przebywali uczniowie, zamknięto drzwi z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął w środku i pozdrowił ich: „Pokój wam”. A gdy to powiedział, pokazał im ręce oraz bok. Uczniowie uradowali się, że ujrzeli Pana. Jezus zaś odezwał się do nich ponownie: „Pokój wam! Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął i oznajmił im: „Przyjmijcie Ducha Świętego. Tym, którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone; którym zatrzymacie, są zatrzymane”.

W rezultacie zwiastowanej Ewangelii o Chrystusie możliwe są dwie sytuacje odnoszące się do życia ludzi. Jedną z nich jest wiara prowadząca do przebaczenia grzechów i radość ze zbawienia, drugą jest obojętność i niewiara, które skutkują tym, że grzech pozostaje treścią życia człowieka, skazując go na wieczne potępienie.

Tak rozumiem słowa, które Jezus przekazał swoim uczniom, kiedy spotkał się z nimi w dniu swojego zmartwychwstania: „Grzechy tych, którym je przebaczycie, są im przebaczone, a tych, którym je zatrzymacie, są zatrzymane”.

Za każdym razem kiedy głoszona jest Dobra Nowina mają miejsce te dwie rzeczy. Skutkiem jej głoszenia może być doświadczenie zbawienia, jak i doświadczenie sądu i potępienia. Ten dualizm ludzkich doświadczeń przejawia się wielokrotnie w tekście biblijnym. Paweł z Tarsu opisał go takimi słowami: „Ci, którzy przez wytrwałość w dobrym czynie dążą do chwały, czci i nieśmiertelności, otrzymają życie wieczne, Tych natomiast, którzy odmawiają posłuszeństwa prawdzie czeka gniew i trwoga”.

W kwestii ostatecznej i wiecznej rzeczywistości pozostają tylko dwie możliwości: życie lub śmierć, zbawienie i potępienie, niebo i piekło, chwała i pohańbienie, pokój i trwoga...

Jeżeli grzech wrzucimy pomiędzy bajki i legendy rodem ze średniowiecza, to nie mamy się co przejmować. Jeśli jednak grzech istnieje i prawdziwie odciska swoje piętno na ludzkiej egzystencji, to chyba warto zwrócić się ku Temu, który wobec tej rzeczywistości grzechu dał skuteczne rozwiązanie. Dzieło Chrystusa tak opisał Izajasz: „On był zraniony za nasze grzechy, zmiażdżony za nasze winy. Dla naszego zbawienia znosił karcenie, przez jego rany zostaliśmy uzdrowieni”.

Tak jak w czasach pierwszego Kościoła, tak i dziś, ta prawda pozostaje dla wielu niemożliwą do zaakceptowania. Co umierający, krwawiący, wyszydzony i konający Jezus Chrystus - żydowski Mesjasz ma wspólnego ze mną, człowiekiem XXI wieku? Jeśli nawet grzech jest prawdą, to z całą pewnością istnieją inne sposoby na uwolnienie się spod jego "panowania" niż pokładanie ufności i wiary w Kimś, kto 2000 lat temu oddał swoje życie na wzgórzu Golgoty. A jednak, mówiąc słowami Pawła z Tarsu: „gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego. On jest dla Żydów powodem upadku, a dla pogan głupstwem, jednakże dla powołanych, tak Żydów, jak i Greków, jest Chrystusem - mocą i mądrością Bożą”.

Nie potrafię inaczej tego ująć niż robili to nowotestamentowi autorzy. Wiem jedno, że istnieje poselstwo, które jest warte głoszenia. Tym poselstwem jest Chrystus, i to Ten ukrzyżowany. Jeśli pogardzimy Nim, nasze grzechy pozostaną "zatrzymane" i zwrócą się przeciwko nam z całą swoją mocą skazując nas na Boży gniew i zagładę.

Słowa Pana Jezusa do uczniów, zapisane w Ewangelii Jana, mówiące o zatrzymaniu i przebaczeniu grzechów pozostają aktualne. Wyrażając pragnienie, aby doświadczeniem każdego człowieka stało się przebaczenie, „błagamy: Pojednajcie się z Bogiem. On Tego, który nie poznał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy my w Nim stali się sprawiedliwością Boga”. 

Choć Pan Jezus przekazał te bardzo ważne słowa o przebaczeniu i zatrzymaniu grzechów uczniom za zamkniętymi drzwiami, to jednak nie pozostały one w „zamknięciu”. Ewangelia rozprzestrzeniała się i wciąż rozprzestrzenia, aby dawać nadzieję i mówić o przebaczeniu tym wszystkim, którzy przebaczenia i nadziei szukają.

środa, 12 października 2016

BARABASZ

W dniu procesu i ukrzyżowania Chrystusa, Piłat zwrócił się do zgromadzonych przywódców żydowskich, którzy skarżyli Jezusa słowami: „Jest zaś u was zwyczaj, że uwalniam wam kogoś na święto Paschy. Chcecie więc, abym wam wypuścił na wolność króla Żydów?”. Ponownie zaczęli wołać: „Nie Jego, ale Barabasza!”. A Barabasz był przestępcą”.

Woli zgromadzonych stało się zadość. Barabasz został uwolniony, a Jezus został skazany na śmierć. Uwolnienie Barabasza kosztem śmierci Jezusa jest dobrą ilustracją sensu Ewangelii: „Chrystus raz za grzechy cierpiał – sprawiedliwy za niesprawiedliwych – aby was przyprowadzić do Boga”.

Na krzyżu Golgoty – wzniesieniu usytuowanym poza murami Jerozolimy, przy drodze prowadzącej do miasta od strony północno-zachodniej i blisko bramy miejskiej Gennat (Ogrodowej), Jezus Chrystus zajął miejsce grzesznego człowieka. Wypełniło się proroctwo zapisane w starotestamentowej księdze Izajasza: „Oto on dźwigał nasze choroby i wziął na siebie nasze cierpienia, a my uznaliśmy go za ukaranego, pobitego i pognębionego przez Boga. Lecz on był zraniony za nasze grzechy, zmiażdżony za nasze winy. Dla naszego zbawienia znosił karcenie, przez jego rany zostaliśmy uzdrowieni. Wszyscy błądziliśmy jak owce, każdy szedł swoją własną drogą, a PAN sprawił, że jego ugodziły winy nas wszystkich.  Męczono go, lecz znosił to pokornie i nie otworzył swoich ust. Jak baranek prowadzony na zabicie i jak owca, która milczy, gdy ją strzygą, tak on nie otworzył swoich ust”.

Idea zastępczej ofiary znana była autorom biblijnym. Starotestamentowe teksty uwzględniały składanie ofiar z niewinnych zwierząt za winy i przestępstwa ludzi. Jednak, jak uczy autor Listu do Hebrajczyków: „Niemożliwe bowiem, aby krew wołów i kozłów gładziła grzechy”. Ofiarą, która zadośćuczyniła za grzech człowieka, jest śmierć Jezusa Chrystusa – Bożego Baranka. Takim właśnie ujrzał Jezusa Jan Chrzciciel: „Oto Baranek Boży, który bierze na siebie grzech świata”.

Ofiara Jezusa sprawiła, że nie musimy umierać w naszych grzechach. Jako przestępcy w oczach Boga: „wszyscy zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Bożej”, możemy jednak doświadczyć błogosławieństwa zastępczej śmierci Tego, który „nie znał grzechu”. Rozumiejąc tę prawdę Paweł z Tarsu tak napisał o Bożym dziele zbawienia: „On Tego, który nie znał grzechu, za nas uczynił grzechem, abyśmy stali się w Nim sprawiedliwością Bożą”.

Choć jako przestępcy, podobnie jaj Barabasz, zasługujemy na śmierć, to jednak Bożym wyrokiem zostaliśmy uwolnieni, aby żyć. W nasze miejsce karę poniósł Ten, który w najmniejszym stopniu na nią nie zasługiwał – Jezus Chrystus.

Nie jesteśmy w stanie sami oczyścić się z naszych win i grzechów. Jedną możliwością dla każdego z nas jest pokładanie wiary i zaufania w Jezusie, przez którego Bóg „pojednał ze sobą wszystko – na ziemi i w niebie – dzięki wprowadzeniu pokoju za cenę krwi przelanej przez Niego na krzyżu”.

środa, 5 października 2016

NA DRUGĄ STRONĘ

18. rozdział Ewangelii Jana rozpoczyna opis wydarzeń dotyczących pojmania, procesu i śmierci Pana Jezusa. W czwartkowy wieczór Jezus wraz z uczniami udał się z Jerozolimy „na drugą stronę potoku Cedron, gdzie był ogród”. Ogród Getsemani znajdował się u podnóża Góry Oliwnej i był popularnym miejscem spotkań Jezusa i Jego uczniów. Jednak to, co wydarzyło się tego wieczoru było całkowicie nowym doświadczeniem dla apostołów. Z opisu ewangelisty nie wynika jednak, że Jezus był zaskoczony biegiem wydarzeń. Wręcz przeciwnie czytamy, że był „świadom wszystkiego, co miało Go spotkać”. Kiedy Piotr w swojej gorliwości użył miecza przeciwko jednemu ze strażników świątynnych, Jezus zwrócił się do niego słowami: „Włóż miecz do pochwy. Czy nie mam pić kielicha, który dał mi Ojciec?”. 

Prawie od początku swojej służby Jezus zapowiadał swoją śmierć. Widoczne jest to we wszystkich Ewangeliach, również w tej spisanej przez Jana. Zapowiedź Krzyża pojawia się w rozmowie z Nikodemem: „Podobnie jak Mojżesz wywyższył na pustyni węża, tak On (Syn Człowieczy) musi być wywyższony, aby każdy, kto wierzy, miał życie wieczne”. 

Jezus był bardzo świadomy celu, który był Mu wyznaczony. Im bliżej było wydarzeń, które rozegrały się w czwartkowy wieczór w Getsemani, tym częściej mówił o Krzyżu tym, którzy byli Mu najbliżsi: „Syn Człowieczy będzie uwielbiony i w Nim Bóg odbierze sobie chwałę. Jeśli Bóg w Nim odbierze sobie chwałę, to również Bóg w sobie otoczy go chwałą już wkrótce”. 

To przejście "na drugą stronę" przyniosło Jezusowi wiele fizycznego i duchowego bólu, jednak ostatecznie stało się źródłem radości i zwycięstwa. Krzyż rozwiązał problem grzechu i potępienia. Był zwycięstwem łaski nad prawem, przebaczenia nad potępieniem, uzdrowienia nad chorobą, błogosławieństwa nad przekleństwem i życia nad śmiercią.  W centrum całego nowotestamentowego nauczania jest Krzyż. Paweł z Tarsu, tak opisywał cel i sens swojej służby w Liście do Koryntian: „Bracia! Przyszedłem do was nie po to, by głosić tajemnicę Boga błyskotliwymi i uczonymi słowami. Postanowiłem wśród was nie znać niczego innego, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego”.

Wyjątkowość śmierci Jezusa nie dotyczy tego, jaki był sposób przeprowadzenia egzekucji, jaka była skala cierpienia skazanego czy okoliczności towarzyszących Jego skazaniu, tkwi ona w niezaprzeczalnym fakcie, iż Jezus był Kimś więcej niż człowiekiem. Był Bogiem Jahwe, Panem Panów i Królem Królów, Stwórcą i źródłem wszelkiego życia, Alfą i Omegą, i jak wyznajemy: „Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego”.

To Jego natura i tożsamość czynią śmierć na Krzyżu czymś wyjątkowym i bez precedensu w całej historii ludzkości.

Bogu niech będą dzięki za Krzyż.

„Kiedy patrzę na cudowny krzyż
Na którym umarł Książę chwały
Mój największy zysk uważam za stratę
I gardzę wszelką moją pychą
Ustrzeż mnie Panie od chlubienia się
Czymkolwiek innym jak tylko krzyżem Chrystusa,
Mojego Boga
Przez Jego krew odrzucam
Wszystką próżność oraz jej złudny blask”