środa, 12 lutego 2020

MAŁŻEŃSTWO

„Bądźcie sobie wzajemnie poddani…”. Tym stwierdzeniem rozpoczyna się dłuższy fragment Listu do Efezjan, w którym Paweł opisuje wzajemne relacje zachodzące w rodzinie, a szczególnie w małżeństwie. Zaraz potem pojawiają się słowa: „żony niech będą poddane mężom jak Panu”.

Zdaje się, że dla wielu te słowa bywają bulwersujące. Jak to? Żony mają być poddane mężowi? Czy kryje się w tym stwierdzeniu jakaś forma niewolniczej zależności żon od mężów? Czy oznaczają one dyskryminację żon i wyznaczają im podrzędną, niższą i gorszą pozycję w małżeństwie?

Zalecenie Pawła dotyczące małżeństwa, podobnie jak wiele innych wskazań odnoszących się do życia i budowania relacji społecznych, umieszczone jest w kontekście zbawczego dzieła Chrystusa. Wszelkie zależności i wszelakie więzi powinny wynikać z relacji jaką człowiek posiada z Bogiem, na mocy Jego dzieła pojednania, odkupienia i przebaczenia. Opowieść o życiu w małżeństwie i rodzinie należy odczytywać w ścisłej łączności z błogosławieństwem wynikającym naszego „bycia w Chrystusie” (to wciąż powtarzające się stwierdzenie Listu do Efezjan).

Małżeństwo należy widzieć i rozumieć przez pryzmat relacji, jaka zachodzi pomiędzy Chrystusem i Kościołem, a opis tej więzi Paweł rozpoczyna od słów: „Kościół jest poddany Chrystusowi we wszystkim”. Pewnie w tym miejscu wielu oczekiwałoby listy żądań jakie Chrystus stawia uległemu Mu Kościołowi. Jednak niczego takiego nie znajdziemy w tym fragmencie. Zaraz po tym „bulwersującym” stwierdzeniu o byciu uległym pojawia się cały katalog dzieł i aktywności Chrystusa wobec Kościoła, których celem jest uczynienie go „chwalebnym, bez skazy i zmarszczki (…) świętym i nieskalanym”. Co wyczytujemy z Listu do Efezjan? Dowiadujemy się, że „Chrystus umiłował swój Kościół i wydał za niego samego siebie” oraz go „karmi i pielęgnuje”. W tej relacji pomiędzy Kościołem a Chrystusem, Zbawiciel pozostaje aktywnie zaangażowany, by nieść Oblubienicy błogosławieństwo i działać dla jej dobra. Jego poświecenie i oddanie Kościołowi jest bezgraniczne, ofiarne i pełne pasji. Cała Jego uwaga skierowana jest, by uczynić Kościół takim, do czego jest on powołany. Tak, by sprowadzić na niego chwałę niebiańskiego piękna.

Uległość Kościoła, jak się zdaje, powinna być rozumiana jako gotowość do przyjęcia wszystkiego co w swojej mądrości Chrystus przeznaczył dla Kościoła, by ten cieszył się pełnią Bożego błogosławieństwa i wypełnił przynależną mu rolę w dziele zbawienia. To Chrystus jest dawcą, a Kościół pozostaje biorcą i zostaje zaproszony, by uczestniczyć „we wszelkim duchowym dobrodziejstwie nieba”. Taki obraz uległości Kościoła wobec Chrystusa przełożony jest na relację pomiędzy mężem i żoną. Paweł pisze: „żony niech będą poddane mężom jak Panu” i formułuje zalecenia względem mężów trzykrotnie wzywając, by „miłowali swoje żony, tak jak Chrystus umiłował swój Kościół”.

W określeniu „uległość” nie kryje się żadna forma dyskryminacji i poniżenia żon. Można to stwierdzenie odczytać jako wezwanie, by żony poddały się ofiarnej i twórczej miłości męża. Żony, wzorując się na zaangażowaniu mężczyzny, mają odpowiedzieć miłością na jego miłość, łagodnością na jego łagodność, odwagą w codziennym życiu w reakcji na jego odwagę i czerpać spełnienie z tej niezwykłej bliskości jaką daje małżeństwo.

I jeszcze jedna myśl. Małżeństwo ma wielki cel wyznaczony mu przez Boga. Jest nim opowiadanie i demonstrowanie więzi jaka zachodzi pomiędzy Chrystusem a Kościołem. Małżeństwo to widzialna ilustracja tego, czym jest pełna pasji i oddania miłość Chrystusa wobec Kościoła. To wielka rzecz! Małżeństwo to zdecydowanie wielka sprawa.

środa, 29 stycznia 2020

JAK ŻYĆ?

Moralność i prawość stanowią nieodłączne elementy chrześcijańskiego życia. W tekstach nowotestamentowych autorów możemy znaleźć wiele praktycznych wskazówek dotyczących właściwego, zgodnego z Bożą wolą, postępowania. Listy Pawła, Piotra, Jakuba czy Jana skrywają odpowiedź na wciąż aktualne pytanie: „Jak żyć?”. 

Jednym z takich tekstów jest czwarty rozdział Listu do Efezjan, autorstwa Pawła z Tarsu. Znajdują się tam takie stwierdzenia: „Odrzućcie kłamstwo i mówcie prawdę, każdy ze swoim bliźnim (…) Niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem (…) Kto kradnie, niech kraść przestanie, a raczej niech się trudzi, wypracowując własnymi rękami dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu (…) Wszelka gorycz i gwałt, i gniew, i krzyk, i oszczerstwo niech będą usunięte spośród was”. U podstaw takiego postępowania leży Ewangelia – Dobra Nowina o zbawieniu w Chrystusie. Pawłowi nie chodzi o zwykłe moralizatorstwo, ale o wypuklenie prawdy, która „jest w Chrystusie”. Efezjanie „usłyszeli o Chrystusie”, „nauczyli się Chrystusa” i poddali się przemieniającej mocy Ewangelii. Doświadczywszy Bożego przebaczenia uczą się przebaczać. Poznawszy hojność Boga, uczą się hojności w udzielaniu dóbr potrzebującym. Przyjąwszy Boże błogosławieństwo są wezwani, by nie złorzeczyć lecz błogosławić innych. Poddając się troskliwości i łagodności Chrystusa, uczą się okazywać łagodność i serdeczność „jedni drugim”. Takiego doświadczenia Ewangelii o Jezusie Chrystusie, które skutkuje przemienionym życiem pożądam dla siebie. Kiedy Chrystus i Ewangelia są w centrum wszystko inne jest na właściwym miejscu.

środa, 15 stycznia 2020

JEDNOŚĆ W RÓŻNORODNOŚCI

Jedność
Jedno
Jeden x4
Jednej
Jedna

W pierwszych wersetach czwartego rozdziału Listu do Efezjan Paweł wielokrotnie wspomina o jedności wiary chrześcijan. W praktykowaniu tej jedności, wedle słów Pawła, pomaga właściwa teologia, której treścią pozostaje „Jeden Duch, jeden Pan, Jeden Bóg i Ojciec, jedna wiara i jeden chrzest”.

A jednocześnie w tej jedności jest miejsce na różnorodność darów i powołania, bo nie wszyscy jesteśmy uzdolnieni do tego samego. Wszak „On sam (Chrystus) ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami”.

Jedność pośród różnorodności Bożego powołania i obdarowania jest błogosławieństwem przewidzianym przez Boga dla Kościoła. Jako chrześcijanie uczymy się funkcjonowania w jedności z innymi, powołanymi przez Boga, a także uczymy się przyjmować odmienność służb i darów, których Bóg w swojej mądrości udzielił Kościołowi. To trudne i niełatwe wyzwanie, z pewnością na całe życie, ale warto je podjąć.

czwartek, 9 stycznia 2020

TRAFNA REFLEKSJA

„Jednym z powodów mojej wiary w nowotestamentowy zapis o zmartwychwstaniu Pana Jezusa jest fakt, ze Ewangelia Mateusza odnotowuje trzy słowa, które opisują spotkanie zmartwychwstałego Pana z uczniami w Galilei: «Lecz niektórzy powątpiewali». Może paść pytanie: «Jak to jest możliwe, że informacja o ich wątpliwościach jest w stanie budować czyjąś wiarę?». Ona po prostu dowodzi, że autor niczego nie zataił. Gdyby Mateusz próbował nakarmić mnie teologicznymi nonsensami, zataiłby wzmiankę o tym, że ktoś powątpiewał w Jezusa i Jego zmartwychwstanie, a tym bardziej, że chodziło o osobę z grona Jego naśladowców. Fakt, że ewangelista szczerze i otwarcie odnotowuje to powątpiewanie w swoim sprawozdaniu, świadczy o tym, iż nie ma nic do ukrycia, nie musi zachowywać niczego w tajemnicy. Takiemu człowiekowi mogę zaufać, gdyż on mówi prawdę”. - Dale Raplh Davis

BOGACTWO

Niewyczerpalne
Nieprzebrane
Obfite
Przepastne
Przeogromne

Takimi określeniami Paweł z Tarsu opisuje bogactwo w Chrystusie, które pozostaje treścią Ewangelii - Dobrej Nowiny o zbawieniu. Jednak docenienie tego bogactwa wymaga zrozumienia naszego – człowieczego – położenia względem Boga. A zdaje się, że nie wygląda to zbyt dobrze, przynajmniej z Bożej perspektywy... Zwracając się do efeskich chrześcijan, apostoł Paweł, dość jednoznacznie scharakteryzował ich przeszłe życie: „byliście umarli z powodu przestępstw i grzechów”, „nie mający nadziei ani Boga na tym świecie”… I właśnie w tę biedę ludzkiego doświadczenia wkracza Bóg „bogaty w miłosierdzie”, by „ukazać bezmiar bogactwa swojej łaski”.

Duchowe bankructwo to dramat ludzkiej egzystencji. Uwięzieni w diabelskich sidłach wydajemy owoce adekwatne dla naszej grzesznej natury. Nienawiść. Wrogość. Chciwość. Perwersja. Egoizm. Lęk. Wyniosłość. Próżność…To nie życie, ale agonia. Ale nie wszyscy ją rozpoznają. Brzydotę grzechu pudrujemy tak, aby odnieść wrażenie, że wszystko jest w porządku. Pod zgrabnie wykonanym makijażem skrywa się ohyda naszego „podstępnego i zepsutego serca”. I oto nad tym dramatem ludzkiej biedy rozbrzmiewa poselstwo o „niezgłębionym bogactwie Chrystusa”, który umarł i zmartwychwstał!

Kto może czerpać z tego bogactwa? – Wszyscy „wybrani w Nim przed założeniem świata”.
Jak po nie sięgnąć? – Przez wiarę.
Dlaczego Bóg nim obdarza? – Ponieważ jest dobry, łaskawy i bogaty w miłosierdzie.
Czym skutkuje udział w tych bogactwach? – Uwielbieniem „Jego majestatu” i dziękczynieniem zanoszonym Bogu oraz prośbą, byśmy „poznali miłość Chrystusa, która przewyższa wiedzę, i zostali napełnieni całą pełnią Boga”.

Czasami bywają dni, kiedy mój podziw dla Bożego dzieła, w tym tego dokonanego w moim nędznym i grzesznym życiu, jest nieco większy niż zwykle. Dziś ten podziw dla Boga udzielił mi się za sprawą pierwszych trzech rozdziałów Listu do Efezjan.

sobota, 4 stycznia 2020

2020 ROKIEM WYZWAŃ

Jedna z gazet („Gazeta Bankowa”) prognozuje, że rok 2020 będzie rokiem gospodarczych wyzwań. Dla mnie rok 2020 będzie nade wszystko rokiem wyzwań w wymiarze duchowym. Z mojej obserwacji wynika, że niektórzy spośród tych deklarujących się jako niechrześcijanie nie tyle odrzucają Boga, co raczej swoje wyobrażenia o Nim. Podobnie wielu określających się mianem chrześcijan nie tyle wierzy w Boga, co raczej w swoje wyobrażenie o Nim. Dlatego uważam, że w naszej, polskiej, rzeczywistości potrzebujemy resetu od religijności ukształtowanej wielowiekową tradycją, w której wszak obecne są słowa takie jak „Bóg”, „Jezus”, „grzech”, „zbawienie” itp. jednak okryte są one płaszczem ludzkich wyobrażeń i tradycji, często niemających potwierdzenia w źródle jakim jest tekst biblijny i działaniu Ducha Świętego.

Kiedyś Pan Jezus konfrontując religijnych przywódców Izraela wypowiedział takie słowa: „Błądzicie, gdyż nie znacie Pism ani mocy Bożej”. Te słowa biorę sobie do serca. Uznaję, że ten rodzaj „błądzenia” dotyczy także i mnie. Wciąż potrzebuję szukać i zabiegać o prawdę Bożego objawienia, trwając w Jego Słowie i szukając Jego działania (mocy). Cenię biblijną edukację i tęsknię za przejawami obecności Boga. W jednym i drugim jest ułomy, potrzebuję się uczyć, wzrastać i dojrzewać.

Paweł z Tarsu tak opisał swoją służbę, której istotą było reprezentowanie Boga pośród jemu współczesnych: „Tak więc, co do spraw Bożych, mam się czym szczycić w Chrystusie Jezusie. I choć nie odważę się mówić o czym innym, mogę powiedzieć o tym, czego Chrystus dokonał przeze mnie, by doprowadzić pogan do posłuszeństwa, słowem albo czynem, w mocy znaków i cudów oraz w mocy Ducha Bożego. W ten właśnie sposób rozgłosiłem Chrystusową dobrą nowinę począwszy od Jerozolimy i jej okolic aż po Illirię”.

Jakże potrzebujemy w Polsce, w moim najgłębszym przekonaniu, świadectwa o Chrystusie opartego na „słowie i czynie, wśród znaków i cudów oraz w mocy Ducha Bożego”. Za tym tęsknię i tego wypatruję w 2020 roku.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

TEN PLAN SIĘ NIE SPEŁNI!

W Księdze Izajasza zanotowana jest rozmowa jaką przeprowadził prorok z królem Judy – Achazem. Odbyła się ona w szczególnie niesprzyjających okolicznościach dla jerozolimskiego władcy. Jego panowaniu zagrażali władcy Aramu i północnego królestwa Izraela. Achaza, według tekstu biblijnego, „ogarnął dreszcz lęku, jak kiedy wicher potrząśnie w lesie drzewami”. Podobny niepokój był towarzyszem całego ludu judzkiego. I oto Bóg ustami proroka Izajasza, objawiając zamiary wrogich Achazowi królów, deklaruje bez cienia wątpliwości: „Ich plan się nie spełni”. Dodatkowo Achaz usłyszał słowa osobistej zachęty: „Zachowaj spokój. Nie bój się. Niech twój duch nie gaśnie ze strachu…”.

Nie da się nie zauważyć, że rzeczywistość wokół nas wypełniona jest planami i zamiarami, jakie rodzą się w sercu człowieka. Te zamysły mogą mieć szerszy i większy zasięg, w zależności od pozycji i zakresu wpływów nas ludzi. Przywódcy światowych mocarstw podejmowali i wciąż podejmują decyzje, które mają na celu poszerzyć zakres ich panowania i władzy. Ale nawet w niewielkiej skali, każdy z nas podejmuje decyzje, które zdają się nam słuszne i mają zapewnić, różnie pojmowany, sukces. Podobnie jak niegdyś król Aramu i król jerozolimski ogłaszali: „Wyruszmy przeciw Judzie (…) Zdobądźmy ją dla nas”, obwieszczamy nasze zamiary i oczekujemy, że będziemy oglądać ich wypełnienie. Przy okazji bywa, że chcemy nasze zamierzenia zrealizować kosztem innych…

Kiedy czytałem tekst z 7. rozdziału Księgi Izajasza pojawiło się w moim sercu pytanie nad iloma takimi, ludzkimi i naznaczonymi zadufaniem, decyzjami, czy to zapadającymi w gabinetach „wielkich polityków” czy też z zaciszu domowym tzw. „zwykłego człowieka”, rozbrzmiewają słowa pochodzące z Nieba: „Ten plan się nie spełni!”.

W tej biblijnej historii, zatrwożony niegodziwymi zamiarami okolicznych władców, Achaz usłyszał słowa pocieszenia i zachęty. Królowie Aramu i Izraela – „dwie wygasające i kopcące głownie” – otrzymali zapewnienie, że ich plan się nie spełni.

Może warto w naszej codzienności, niezależnie do tego czy jesteśmy w pozycji wielkiej czy małej władzy (autorytetu), liczyć się z Bogiem i Jego wolą? Może zanim ogłosimy triumfalnie swój wielki czy też mały plan działania, zapytać: „A co Ty, Panie Boże, o tym sądzisz?”. Czy w dzisiejszym świecie przepełnionym „ludzkim geniuszem i sprytem” jest jeszcze miejsce na respektowanie woli Stwórcy? Przynajmniej ja z tego biblijnego tekstu próbuję wziąć dla siebie taką właśnie lekcję.

czwartek, 7 listopada 2019

ŻYDZI I POGANIE

W drugim rozdziale Listu do Efezjan (Ef 2,11-22) pojawia się wątek Żydów i pogan. W tekście biblijnym pojawiają się określenia: Żydzi i poganie, obrzezani i nieobrzezani, „Ci z bliska” i „Ci z daleka”. Podział ludności świata był bardzo klarowny. Przez wieki wydawać by się mogło, że ten mur podziału jest nie do pokonania. Na korzyść jednych przemawiały obietnice, przymierza i mesjańska nadzieja przekazywana od pokoleń. Obok byli poganie – „odcięci od społeczności Izraela” – bez nadziei i bez Boga. 

Przepaść. Podział. Wrogość.

Jednak mur podziału został zburzony. Jak? Kiedy? Odpowiedź znajdujemy w wydarzeniach, które rozegrały się na Golgocie – to właśnie tam dokonało się dzieło pojednania. Ci, którzy wpatrują się w Ukrzyżowanego widzą w Nim nie tylko źródło osobistego pokoju z Bogiem, ale znajdują też „pokój i bliskość” między Żydami i poganami – pomiędzy tymi, którzy przez wieki stali po obydwu stronach barykady. Prawo, które nadawało tożsamość Żydom było jednocześnie skutecznym strażnikiem oddzielającym „lud przymierza” od pogan, dlatego „On [Chrystus] zniósł Prawo przykazań, aby z dwóch stworzyć w sobie samym jednego nowego człowieka”. Żydzi i poganie mogą budować więź z Bogiem nie w oparciu o Prawo lecz na gruncie dzieła Jezusa Chrystusa – jego śmierci i zmartwychwstania.

Jedna budowla. Ten sam fundament. Razem.

„On [Chrystus] obu [Żydów i pogan] pojednał z Bogiem (…)”, przez Niego [Chrystusa] Żydzi i poganie mają „dostęp do Ojca – jedni i drudzy – w jednym Duchu”.

wtorek, 5 listopada 2019

ŻYCIE VS. ŚMIERĆ

Tekst biblijny przybliża czytelnikowi Bożą perspektywę na rzeczywistość naszej egzystencji. Czasami (często?) to Boże spojrzenie jest znacząco inne niż nasze – ludzkie. Wśród nowotestamentowych pism można znaleźć słowa Pawła z Tarsu, które są dość zaskakujące. Pisząc do gminy chrześcijańskiej w Efezie apostoł stwierdził: „Byliście umarli…”. Umarli? Jak to? Paweł pisał do ludzi, którzy od dłuższego czasu byli mieszkańcami dużej i znaczącej metropolii Imperium Rzymskiego. Mieli rodziny, biznesy i uczestniczyli w różnych formach religijnego życia. Jedli, pili, prowadzili rozmowy, śmiali się i płakali. Jakże więc byli umarłymi? A może Boża perspektywa na śmierć jest nieco inna niż nasza? 

Choć jesteśmy zapoznani z rzeczywistością śmierci, to jednak ten jej aspekt, poruszony przez Pawła z Tarsu, często umyka naszej uwadze. Rozwijając swoją myśl Paweł napisał: „Byliście umarli wskutek waszych występków i grzechów, w których niegdyś żyliście…”. Istnieje rodzaj umierania i śmierci, który towarzyszy człowiekowi, a jednak pozostaje bagatelizowany. Choć, co do zasady, śmierć traktujemy jako niechcianą i bolesną stronę egzystencji, to jednak lekceważymy rzeczywistość „bycia umarłym wskutek naszych grzechów” – umarłym w relacji dla Boga. Ta śmierć skutkuje brakiem więzi i bliskości z Bogiem oraz sprowadza na nas deficyt w zakresie doświadczania Jego błogosławieństw. W tym stanie śmierci znajdujemy się też pod panowaniem Diabła – „władcy sił, które unoszą się w powietrzu, ducha, który działa w synach buntu”. Działanie tego „władcy” jest destrukcyjne. On, wedle słów Jezusa, przychodzi aby „kraść, zabijać i niszczyć”. Stan „duchowej śmierci” już sam w sobie jest dramatem, ale prowadzi do jeszcze większego nieszczęścia – wiecznego oddzielenia od Boga. Obrazem tego oddzielenia jest apokaliptyczne „jezioro ognia”.

Może dla niektórych brzmi to jak jakaś bzdura i rzecz zdecydowanie niewarta uwagi. Bóg? Piekło? Śmierć duchowa? Wieczne potępienie? Czy należy się tym przejmować? Jedni wzruszą ramionami i będą dalej żyć będąc „umarłymi z powodu grzechów”. Jednak znajdą się i tacy, u których biblijna narracja wzbudzi refleksję. „Co zrobić z bagażem grzechów, które oddzielają mnie od Boga i pchają w ramiona śmierci?”. „Jak doświadczyć życia, w którym jest miejsce na przeżywanie bliskości z Bogiem i udział w Jego błogosławieństwach?”. Wspomniany Paweł z Tarsu nie pozostawia czytelników bez odpowiedzi na te pytania. Po dramatycznie brzmiących słowach o „byciu martwym w upadkach i grzechach” pojawiania się pełne nadziei stwierdzenie: „Jednak Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swoją miłość, którą nas ukochał, i to nas, którzy byliśmy umarli przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem – łaską zbawieni jesteśmy – i wraz z Nim wzbudził, i wraz z Nim posadził w [okręgach] naniebnych, w Chrystusie Jezusie…”.

Śmierć nie jest ostateczną i niemożliwą do pokonania rzeczywistością! W Chrystusie Bóg ogłosił triumf życia. Nadzieja pojawia się w miejsce beznadziei. Wolność w miejsce niewoli. Życie w miejsce śmierci. Przebaczenie w miejsce potępienia.

Właśnie dlatego próbuję, często zmagając się i doświadczając trudów codzienności, trzymać się Tego, który „jest bogaty w miłosierdzie” i chcę pokładać ufność w Ewangelii – Dobrej Nowinie o ratunku w Chrystusie. Śmierć jest „w upadkach i grzechach”. Życie jest w Chrystusie.

środa, 16 października 2019

SOLUS CHRISTUS - EFEZJAN 1,3-14

Boże dzieło zbawienia ma swoją chronologię. Zaczęło się „przed założeniem świata” (zob. Ef 1,4) i zakończy się, gdy nastanie „pełnia czasów” (zob. Ef 1,10). Centralnym wydarzeniem na tej swoistej „osi czasu” jest wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa - Syna Bożego. Mówienie o dobrodziejstwach i błogosławieństwach, których źródłem jest Bóg z pominięciem osoby Jezusa Chrystusa jest pozbawione sensu. Tak samo pozbawione jest sensu mówienie, że istnieją inni pośrednicy zbawienia, łaski i błogosławieństwa. W pierwszych kilkunastu wersetach Listu do Efezjan jak refren rozbrzmiewają słowa: „w Chrystusie”, „w Nim”, „w Umiłowanym”. Boże wybranie, przeobrażenie w synów i córki Boga, odkupienie z niewoli grzechu, okazane nam przebaczenie i darowane nam dziedzictwo – wszystko to zawiera się „w Nim” (zob. Ef 1,3-14). Nic dziwnego, że jedna z reformacyjnych prawd (zasad) brzmi: „Solus Christus” (łac. jedynie Chrystus).

poniedziałek, 14 października 2019

UFAJ BOGU, MOJA DUSZO...

Jakiś czas temu mój znajomy (bywało w przeszłości, że byliśmy sobie bliskimi osobami) zakomunikował mi, że protestantyzm, z którym się utożsamiam, jest najkrótszą drogą do ateizmu. Nie tak dawno dotarła do mnie wiadomość, że jeden z amerykańskich pastorów, znany mi z dostępnych w języku polskim książek, oświadczył, że porzuca chrześcijaństwo. Ten fakt jest dla mnie szczególnie bolesny, bo ów pastor związany był z nurtem chrześcijaństwa z którym się identyfikuję. Wiem też, że decyzja wspomnianego pastora nie jest odosobnionym przypadkiem…

Spoglądając wstecz na moje życie, w tym na ostatnie blisko trzydzieści lat, nie mógłbym zaprzeczyć realności Boga. Jednak rozumiem, że można przestać ufać Bogu. Ze względu na minione doświadczenia trudno byłoby mi zanegować istnienie Boga, jednak wciąż toczę walkę o zaufanie do Niego. Zaufanie Bogu to zdecydowanie coś więcej niż przekonanie o Jego istnieniu. Zaufanie to zgadzanie się z Nim w sprawach dotyczących codziennej egzystencji z gotowością na korektę i zmianę. Zaufanie to odkrywanie Jego woli i poddawanie jej całego życia. To podporządkowanie Bogu swoich myśli, emocji i decyzji… Zaufanie to miłość ku Bogu, w której jest miejsce na posłuszeństwo Jego woli. Wciąż toczę walkę o tego rodzaju ufność. W tej walce, muszę szczerze przyznać, są momenty trudne, w których moja ufność szwankuje… Bywa, że znajduję sam siebie w miejscu naznaczonym niewiarą i potrzebuję ponownego zwrócenia się ku Bogu, by żyć w zgodzie z Jego pragnieniami i Jego wolą. Rozumiem, że ten sam rodzaj walki dotyczy wielu z tych, którzy wkroczyli na ścieżkę chrześcijańskiego życia. Chyba, że się mylę…

„Ufaj Bogu, moja duszo, jeszcze będę Go wielbił, On moim wybawieniem i On moim Bogiem!” (Ps 43,5). 

wtorek, 8 października 2019

WYDARZYŁO SIĘ 6 PAŹDZIERNIKA

Znał, w mowie i piśmie, siedem języków: angielski, łacinę, francuski, niemiecki, włoski i hiszpański. Nabył biegłości w posługiwaniu się starożytną greką i hebrajskim. Urodził się około 1494 roku w hrabstwie Gloucestershire w Anglii. W rankingu stworzonym w 2002 roku przez BBC znalazł się na 26. miejscu wśród setki najwybitniejszych Brytyjczyków wszech czasów. Jednak za życia nie został doceniony. Zginął potępiony jako heretyk. Jego „winą” było to, że ośmielił się wydrukować w Antwerpii swój przekład Nowego Testamentu dokonany z języka greckiego. Karę śmierci wykonano 6 października 1536 roku. 

William Tyndale, bo o nim mowa, został uduszony, a następnie kat spalił jego ciało. Przed śmiercią miał wypowiedzieć słowa: „Boże, otwórz oczy króla Anglii”. William Tyndale kształcił się w Oxfordzie i Cambridge. Wśród wydarzeń, które miały wpływ na jego życie i późniejszą pracę tłumacza Biblii przytacza się to, które miało miejsce w 1520 roku, gdy Tyndale pełnił funkcję wychowawcy i nauczyciela dzieci w domu Sir Johna Walsha (w Sodbury, w hrabstwie Gloucestershire). To właśnie w tym domu miały paść, z ust przebywającego tam dostojnika Kościoła rzymskiego, słowa: „Biblia nie jest nam potrzebna. Mówienie o przekładzie Biblii na język angielski, aby ludzie mgli ją czytać, jest po prostu głupotą. Wszystko, czego ludzie potrzebują, to słowo papieża. Możemy się obejść bez Bożych praw, ale nie bez praw papieskich!”. Tyndale miał odpowiedzieć: „Jeśli Bóg oszczędzi moje życie, sprawię, że pewnego dnia chłopcy od pługa w Anglii będą znali Pismo Święte lepiej niż papież”.

Działalność Williama Tyndale’a przypadła na okres protestanckiej reformacji, której jednym z owoców było przetłumaczenie i wydanie w języku niemieckim Nowego Testamentu. Przekład dokonany z języka greckiego przez Marcina Lutra ukazał się w 1522 roku.

W 1523 roku Tyndale zabiegał w Londynie o zgodę na tłumaczenie tekstu biblijnego na język angielski. Jednak spotkał się ze sprzeciwem biskupa Londynu Cuthberta Tunstalla. W rezultacie Tyndale opuścił Anglię, by szukać dogodnych warunków dla pracy tłumaczeniowej. Przebywał m.in. w Hamburgu, Wittenberdze (gdzie spotkał się z Marcinem Lutrem), Kolonii i Wormacji. Podróż na kontynent i praca tłumaczeniowa była możliwa dzięki finansowemu wsparciu angielskiego kupca Humphreya Monmoutha. Jego statki zapewniały też dystrybucję wydanej Biblii do każdego zakątka ziem będących pod władaniem Tudorów.

Cały tekst Nowego Testamentu, przetłumaczony przez Williama Tyndale’a, ukazał się drukiem w 1526 roku, w Wormacji. Nowotestamentowe teksty w języku angielskim były przemycane do Anglii. Angielski władca – Henryk VIII – sprzeciwiał się rozpowszechnianiu działa Tyndale’a, wszak szczycił się, nadanym mu przez papieża Leona X, tytułem „obrońcy wiary” (łac. „Fidei Defensor”). Tytuł ten zyskał dzięki rozprawie „Assertio Septem Sacramentorum” („Obrona siedmiu sakramentów”), potępiającej tezy i poglądy głoszone przez Marcina Lutra. Jednak wysiłki władz państwowych i dostojników Kościoła katolickiego nie powstrzymały dystrybucji Nowego Testamentu.

Tymczasem Tyndale kontynuował dzieło tłumaczenia Biblii. W roku 1530 wydano w Antwerpii przetłumaczony na język angielski tekst Pięcioksięgu.

W 1528 arcybiskup Jorku, kardynał Kościoła katolickiego Thomas Wolsey, wysłał na kontynent agentów, z misją odnalezienia Tyndale’a, by powstrzymać parce nad tłumaczeniem i rozpowszechnianiem Biblii w języku angielskim. Jednak agentom misja się nie powiodła. Dopiero Harry Phillips, którego mocodawcą był biskup Londynu – John Stokesley – doprowadził do uwięzienia Tyndale’a. John Stokesley słynął z nienawiści do reformatorów i chwalił się liczbą „heretyków”, których prześladował, doprowadzając do ich śmierci. Phillips w maju 1533 roku przybył do Antwerpii gdzie zyskał przychylność Tyndale’a, by go w końcu zdradzić i doprowadzić do uwiezienia w zamku Vilvorde w pobliżu Brukseli. Przez 500 dni Tyndale był więziony w zimnym, ciemnym i wilgotnym lochu. Na początku sierpnia 1536 roku Tyndale został potępiony jako heretyk, zdegradowany ze stanu duchownego i przekazany świeckim władzom w celu wykonania wyroku śmierci. 6 października 1536 roku wyrok został wykonany.