środa, 22 listopada 2017

SIŁA GRZECHU I MOC ODKUPIENIA

Kadr z filmu pt. "Zniewolony"
Obejrzałem niedawno film „Zniewolony” (ang. „12 Years a Slave”), który opowiada o losach Solomona Northupa. Bohater filmu stał się ofiarą podstępu i chciwości pewnych ludzi. Jako wolny człowiek, mąż i ojciec dwójki dzieci, został sprzedany właścicielowi niewolników na plantacji w Luizjanie. W niewoli spędził 12 lat. Doświadczył skrajnego upokorzenia i był świadkiem przedmiotowego i niezwykle okrutnego traktowania podobnych jemu osób – niewolników. 

Ludzka niegodziwość to smutny fakt historyczny i stały element teraźniejszości.

Nienawiść, segregacja rasowa, chciwość, morderstwo to niechlubne owoce niezależności i niewdzięczności wobec Boga. Zaślepieni i zachłyśnięci własną „wielkością” od pokoleń wołamy: „Nie potrzebujemy Ciebie Boże! Chcemy urządzać świat po swojemu!”. Tam, gdzie poszanowanie Boga przestaje być wartością pojawiają się: „niesprawiedliwość, zło, niegodziwość, zazdrość, chęć mordu, niezgoda, podstęp, złośliwość, oszczerstwo” i wiele innych. Lista tych „owoców” została szeroko przedstawiona w Liście do Rzymian autorstwa Pawła z Tarsu. 

„Lecz”

Pośród tej całej listy niegodziwości, będących udziałem człowieka, pojawia się pełne mocy nowotestamentowe stwierdzenie: „LECZ”. Uwikłani we wszelkie możliwe zło, jako „chodzące trupy” – niezdolni do czynienia tego co dobre – możemy usłyszeć takie oto słowa: „Lecz Bóg, hojny w swym miłosierdziu, kierując się swą wielką miłością, którą nas obdarzył, i to nas, martwych z powodu upadków, ożywił wraz z Chrystusem. Bo z łaski zbawieni jesteście”. 

Pośród „przytłaczającej mocy ciemności” i wszelkiego, nawet najgorszego zła, wciąż przemawiają słowa zapisane w Liście do Rzymian: „Bóg natomiast daje dowód swej miłości do nas przez to, że gdy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus za nas umarł”. To jest niepojęte.
To za sprawą krzyża (śmierci i zmartwychwstania) Jezusa rozlega się donośny okrzyk: „Oto wszystko czynię nowym!”. 

Historia ludzkości to z jednej strony opowieść o ludzkiej niemoralności i degeneracji, z drugiej zaś o niezwykłym odkupieniu, w którego centrum pozostaje osoba Jezusa Chrystusa. Bóg nas „wrogo nastawionych, pochłoniętych czynieniem zła, pojednał w ziemskim ciele Jezusa przez Jego śmierć, aby postawić nas przed sobą jako świętych, nieskazitelnych i nienagannych”.
Wzburza mnie ogrom ludzkiej niegodziwości, w tym tej mojej własnej. Lecz nie mogę przejść obojętnie wobec wielkości i mądrości Boga, który „w Chrystusie świat ze sobą jedna, nie poczytując ludziom ich upadków”. 

Tej niezwykłej, zbawiającej i odkupieńczej łaski, doświadczył kiedyś pewien zdemoralizowany handlarz niewolników – John Newton. Kiedy znalazł przebaczenie dla swoich grzechów, napisał znany hymn „Cudowna łaska” (ang. „Amazing grace”):

Cudowna Boża łaska ta
Zbawiła z grzechów mnie
Zgubiony nędzny byłem ja,
Lecz teraz cieszę się.

Ta łaska wlała Boży strach
W kamienne serce me
I wtedy zobaczyłem w łzach,
Żem na przepaści dnie.

Lecz łaska podźwignęła mnie
I naprzód wiedzie wciąż
Przez ciemne i burzliwe dnie
Tam gdzie Ojcowski dom.

O, Boże dzięki, dzięki Ci
Za cudną łaską Twą
Do nóg Twych padam w kornej czci,
Niebiosa chwałą brzmią


W upadłym i pełnym niegodziwości świecie ludzkiej chciwości wypatruję „zadziwiającej łaski Bożej”. Ta łaska wciąż jest skuteczna wobec zbrodni, nienawiści i wszelkiego grzechu. Wiem, bo sam doświadczyłem tej łaski.

NADZIEJA

Wśród przyszłych wydarzeń jest też takie, które autorzy biblijni nazywają "Dniem Pana", w którym, według słów zapisanych w Drugim Liście Piotra, "podstawy świata stopnieją w ogniu, ziemia odpowie za swoje działania i człowiek zda sprawę ze swoich dokonań" (Nowe Przymierze, przekład Piotra Zaręby).

"Ten Dzień" nadejdzie jak "złodziej w nocy". Choć nieoczekiwanie, to jednak nie bez zauważalnych rezultatów. Ów Dzień zakończy stary porządek rzeczy i wyznaczy początek nowej rzeczywistości. Tą rzeczywistością, oczekiwaną i upragnioną przez chrześcijan, jest "nowe niebo i nowa ziemia, w których mieszka sprawiedliwość".

W tej nadchodzącej nowej rzeczywistości, w której ukazane zostanie całe piękno Bożego odkupienia, kiedy "nie będzie już śmierci ani bólu, krzyku ani znoju (...) i nic przeklętego", zostaną ogłoszone słowa: "Zbawienie, chwała i moc należą do naszego Boga, gdyż słuszne są Jego wyroki (...) Pan, nasz Wszechmogący Bóg, objął panowanie!".

Smutek, cierpienie, choroba, śmierć należą do "starego porządku", który przeminie. Radość, uzdrowienie, życie i błogosławieństwo to obietnica Tego, który ogłosił: "Oto wszystko czynię nowym".

Tak więc pozostaje NADZIEJA, a "nadzieja nie może zawieść, ponieważ miłość Boga wypełniła nasze serca przez Ducha Świętego, który jest nam dany".

środa, 15 listopada 2017

FAŁSZYWI NAUCZYCIELE

Podróbki i falsyfikaty stały się częścią życia społeczeństw. Niestety są też one obecne w kościelnej rzeczywistości. 

Pośród ostrzeżeń przed fałszywymi nauczycielami, które pojawiają się w Drugim Liście Piotra, podane są cechy ludzi wprowadzających „zgubne herezje” (2 Ptr 2,1). Wyeksponowane są dwie z nich: chciwość i rozwiązłość seksualna.

Przejawem chciwości może być pragnienie czyichś dóbr i chęć życia cudzym kosztem (takie pasożytnictwo). Biblia podkreśla wartość pracy, której skutkiem jest zapewnienie utrzymania sobie i hojność wobec tych, którzy znaleźli się w potrzebie. Wzorem w tej kwestii pozostaje apostoł Paweł, który pozostawił takie świadectwo: „Nie pożądałem srebra ani złota, ani niczyjej szaty. Sami wiecie, że te ręce służyły potrzebom moim oraz tych, którzy byli ze mną. Przez to pokazałem wam, że w ten sposób pracując, trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który sam powiedział: Więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu” (Dz 20,33-35).

Rada jest prosta. Jeśli spotkasz kogoś, kto w imię „duchowej posługi” bardziej jest zainteresowany twoim portfelem niż twoim duchowym rozwojem – uciekaj.

Seksualna rozwiązłość i niemoralność (pedofilia, homoseksualizm, cudzołóstwo) spotyka się ze zdecydowanym potępieniem autorów Nowego Testamentu. Choć żyjemy w kulturze akceptacji pozamałżeńskich relacji seksualnych, to jednak Boże standardy w tej dziedzinie nie uległy zmianie: „Bóg bowiem osądzi uprawiających prostytucję i cudzołożników” (Hbr 13,4).

Chciwość i rozwiązłość seksualna to najbardziej jaskrawe wyróżniki fałszywych nauczycieli. Nie ma sensu ufać komuś, jako "duchowemu autorytetowi" jeśli w jego życiu obecne są te dwie destrukcyjne postawy. Destrukcyjne dla tych, którzy tak żyją i dla tych, którzy dają się takim „nauczycielom” wymanewrować na bezdroża.

Wobec fałszywych nauczycieli Piotr formułuje ostre słowa: „Od dawna jednak wyrok na nich jest przesądzony. Ich zguba nadciąga” (2 Ptr 2,3).

czwartek, 9 listopada 2017

GRZECH I ODKUPIENIE

W tzw. „Nowym Przekładzie Dynamicznym” Listów Jana znajduje się takie tłumaczenie wersetu z 1 J 1,9: „Jeśli jednak zgadzamy się z Bogiem w kwestii naszych grzechów, to znaczy, gdy przyjmujemy Jego punkt widzenia, wówczas On - zgodnie ze swoją obietnicą - całkowicie je nam odpuszcza i okrywa nas sprawiedliwością Jezusa, która w oczach Najwyższego oczyszcza nas z wszelkiej nieprawości”.

Przyznanie Bogu słuszności co do naszej kondycji, której zasadniczym wyróżnikiem jest uporczywa skłonność do czynienia zła, jest pierwszym krokiem ku wolności w Chrystusie.

Wciąż na nowo uczę się przychodzenia do Boga jako praktykujący grzesznik. Nie mam nadziei poza Chrystusem, który jest moją „sprawiedliwością i uświęceniem, a także odkupieniem”.

Brzydota grzechu jest faktem. Jan zobaczył tę ohydę grzechu w postaci Wielkiej Babilonii: „ujrzałem kobietę, która siedziała na szkarłatnej Bestii. Bestia miała siedem łbów i dziesięć rogów, a na ciele pełno bluźnierczych imion. Kobieta zaś była ubrana w purpurę i szkarłat. Ozdobiona złotem, drogocennymi kamieniami i perłami, trzymała w ręku złotą czaszę wypełnioną ohydą i plugastwem swego nierządu. Na czole miała wypisane imię-tajemnicę: wielka Babilonia, matka nierządu i ohydy ziemi (...) Stała się gniazdem demonów, więzieniem wszystkich duchów nieczystych, więzieniem wszelkiego nieczystego ptactwa, więzieniem wszelkich nieczystych i obrzydliwych zwierząt. Bo wszystkie narody upiły się odurzającym winem jej rozpusty, królowie ziemscy uprawiali z nią nierząd, a handlarze ziemscy wzbogacili się dzięki jej wielkiemu przepychowi”.
Niezbyt zachęcający obraz.

Ale brzydota grzechu nie musi być ostateczną rzeczywistością. Jan w swojej wizji ujrzał też piękno Bożego okupienia. To piękno jest udziałem wszystkich będących w Chrystusie. Apostoł zobaczył Oblubienicę (Kościół), którą „ubrano ją w lśniący, czysty bisior, a tym bisiorem są sprawiedliwe czyny świętych”.

To piękno Bożego odkupienia stanowi niezmiennie przedmiot mojego zachwytu i podziwu. Wciąż na nowo odkrywam doniosłość tych prostych słów zapisanych na kartach Ewangelii: „Chrystus umarł za nasze grzechy według Pism” i "Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie". Grzech i jego destrukcyjna siła, wiodąca ku śmierci, jest wciąż obecny w upadłym świecie, jednak nie pozostaje wyłączną rzeczywistością tego świata. W tekście biblijnym rozlega się doniosłe i pełne mocy: „LECZ!”: „lecz Bóg w ogromie miłosierdzia i swojej wielkiej miłości, jaką nas umiłował, przywrócił nam życie razem z Chrystusem, chociaż przez grzechy byliśmy pogrążeni w śmierci. Wasze zbawienie z łaski zostało dokonane”.

Zbawienie i życie są w Chrystusie.

Cenię Ewangelię, którą Marcin Luter nazwał „największym skarbem Kościoła” (teza 62).

wtorek, 7 listopada 2017

KOLEKCJONER KSIĘGI - AUDYCJA RADIOWA

Zaczęło się niewinnie. Od aukcji internetowej i zakupu na niej jednej strony hebrajskiej Biblii z 1544 r. Dzisiaj jego zbiory oraz wiedza na temat historii Biblii są imponujące. Tak powstało pierwsze w Polsce i chyba najbogatsze w zbiory muzeum Biblii. Historia związana z każdym elementu jego kolekcji jest tym, co nadaje sens jego pasji.

Link do audycji: https://soundcloud.com/fundacjaglosewangelii/kolekcjoner-ksiegi

środa, 11 października 2017

"W BABILONIE" I "W CHRYSTUSIE"

Kończąc swój list (Pierwszy List Piotra), autor przekazuje pozdrowienia od chrześcijan „w Babilonie” wszystkim, którzy są „w Chrystusie”.

Chrześcijańskie życie jest toczy się „w Chrystusie”, choć przebiega w realiach doczesności - z całym bagażem jej politycznych, ekonomicznych i społecznych uwarunkowań. Dla jednych okolicznościami życia „w Chrystusie” będzie rzeczywistość dużego miasta (metropolii), dla innych małej wioski. Jedni funkcjonują w demokratycznym systemie państwa prawa, inni pod autorytarnym reżimem. Niektórzy przeżywają swoje chrześcijańskie pielgrzymowanie w okolicznościach wrogiego otoczenia, inni w atmosferze szacunku i zrozumienia dla swoich przekonań. Dla jednych doświadczeniem będzie ubóstwo i niedostatek, dla innych materialny dobrobyt.

Tak, okoliczności i realia życia są ważne. Jednak najważniejszym pozostaje dla nas – chrześcijan – bycie „w Chrystusie”. To proste stwierdzenie „w Chrystusie” nadaje naszemu życiu inną perspektywę.

„W Chrystusie” to najpełniejsza definicja chrześcijaństwa.

O istocie bycia „w Chrystusie” pisał Paweł z Tarsu w liście do Efezjan:

„Niech będzie błogosławiony Bóg, Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa! On udzielił nam z wyżyn niebieskich wszelkiego błogosławieństwa duchowego w Chrystusie. On wybrał nas w Nim przed stworzeniem świata, abyśmy byli przed Nim święci i nieskalani w miłości. On przeznaczył nas, abyśmy się stali Jego przybranymi dziećmi przez Jezusa Chrystusa. Takie było upodobanie Jego woli, aby był uwielbiony majestat Jego łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez krew Jego: odpuszczenie występków dzięki bogactwu Jego łaski. Obdarzył nas nią obficie wraz z wszelką mądrością i zrozumieniem, gdy dał nam poznać tajemnicę swej woli. Tak sobie upodobał i w Nim postanowił, że dla dokonania pełni czasów wszystko podda Chrystusowi jako Głowie: to, co w niebie, i to, co na ziemi. W Nim także my zostaliśmy wybrani i już wcześniej przeznaczeni przez Tego, który wszystko czyni według postanowienia swej woli, abyśmy wielbili majestat Jego łaski - my, którzy już wcześniej złożyliśmy nadzieję w Chrystusie”.

Pozdrawiam wszystkich, którzy są „w Chrystusie”.

wtorek, 10 października 2017

WDZIĘCZNOŚĆ

Są dwie postawy, które kształtują naszą rzeczywistość i wpływają też na charakter relacji międzyludzkich. Jedną z nich jest narzekanie i niezadowolenie, drugą jest wdzięczność.

Wdzięczność to coś więcej niż tylko „bycie pozytywnym”. Jej istotą jest nie tyle dostrzeganie tych dobrych stron egzystencji, ale raczej posiadanie właściwej perspektywy życiowej – której istotą jest uświadomienie sobie, że istnieje Ktoś, kto, w całej tej popapranej rzeczywistości, przejawia troskę wobec nas. Ten „Ktoś” tak kiedyś przemówił do Izraela: „Ja [sam] bowiem znam zamierzenia, jakie żywię względem was – głosi Jahwe – zamierzenia [niosące] pomyślność a nie zgubę, aby zapewnić wam przyszłość [pełną] nadziei”. W czasie, gdy Jeremiasz – Boży prorok – wypowiadał te słowa, Izrael doświadczał niewoli i wygnania. To był trudny czas przepełniony lękiem, niepewnością i bólem wywołanym utratą ziemi. Właśnie w takim złym dla Izraela czasie padły słowa o nadziei, której gwarantem był Bóg i Jego zamierzenia. 

Wdzięczność ma swoje źródło w rozpoznaniu Bożych planów i Jego sposobów działania. Nie wszystko to, co teraz widzimy i czego doświadczamy ma posmak Jego doskonałej woli i odzwierciedla Boże, doskonałe, pragnienia względem nas. Niektóre rzeczy – przewidziane Bożym postanowieniem i Jego obietnicą – są dla nas odłożone na przyszłość. Dziś, może podobnie jak Izrael w czasie niewoli babilońskiej, towarzyszyć nam może ból, rozterka, niewygoda i cierpienie. Jednak nasze serca wciąż mogą być przepełnione wdzięcznością. Dlaczego? Ponieważ wiemy, że „Nasze obecne niewielkie i przemijające utrapienie prowadzi nas do niewysłowionej chwały wiecznej”. 

Czy chrześcijanie doświadczają trudów i niewygody? Tak. Czy cierpią? Tak. Czy ich doświadczeniem jest choroba, głód, lżenie itp.? Tak. Jednak wciąż mamy powód do wdzięczności. Jej źródłem jest Bóg, który przygotował dla nas pomyślną przyszłość. Już w tym życiu doświadczamy zadatku tej chwały, której pełni oczekujemy tęskniąc za rzeczywistością „nowej ziemi i nowych niebios, w których sprawiedliwość mieszka”. 

Czy jest miejsce na niezadowolenie i narzekanie wobec faktu, że „Bóg bogaty w miłosierdzie (…) w Chrystusie Jezusie ożywił nas i posadził na wyżynach niebieskich, aby w nadchodzących czasach ukazać niezwykłe bogactwo swojej łaski poprzez dobroć, jaką darzy nas w Chrystusie Jezusie”? Przyglądając się dziełu zbawienia i towarzyszącym mu obietnicom trudno usprawiedliwiać gnuśność i zrzędliwość. 

Wdzięczność to przywilej chrześcijan – tych, którzy złączyli swoje życie z niezmierzonym bogactwem dobroci, łaski i obfitości przebaczenia jakie Bóg okazał nam w Chrystusie.

Ambrożemu z Mediolanu przypisuje się słowa: „Nie ma obowiązku większego nad obowiązek wdzięczności”. Myślę, że wdzięczność jest nie tyle obowiązkiem, co przywilejem. Oby nasze życie społeczne było kształtowane, w jak największym stopniu, postawą wdzięczności i dziękczynienia, na wzór modlitwy Pawła z Tarsu:

„Niech będzie błogosławiony Bóg, Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa! On udzielił nam z wyżyn niebieskich wszelkiego błogosławieństwa duchowego w Chrystusie. On wybrał nas w Nim przed stworzeniem świata, abyśmy byli przed Nim święci i nieskalani w miłości. On przeznaczył nas, abyśmy się stali Jego przybranymi dziećmi przez Jezusa Chrystusa. Takie było upodobanie Jego woli, aby był uwielbiony majestat Jego łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez krew Jego: odpuszczenie występków dzięki bogactwu Jego łaski. Obdarzył nas nią obficie wraz z wszelką mądrością i zrozumieniem, gdy dał nam poznać tajemnicę swej woli. Tak sobie upodobał i w Nim postanowił, że dla dokonania pełni czasów wszystko podda Chrystusowi jako Głowie: to, co w niebie, i to, co na ziemi. W Nim także my zostaliśmy wybrani i już wcześniej przeznaczeni przez Tego, który wszystko czyni według postanowienia swej woli, abyśmy wielbili majestat Jego łaski - my, którzy już wcześniej złożyliśmy nadzieję w Chrystusie”. 

Źródło wdzięczności tryska w Chrystusie. Trwajmy w Nim!

czwartek, 21 września 2017

BIBLIA - ZAKAZANA KSIĘGA

XVIII-wieczna edycja Indeksu ksiąg zakazanych
Wczoraj odwiedziłem jedną z gostynińskich bibliotek (Bibliotekę Pedagogiczną), by oddać książkę. Na stoliku przy wejściu do biblioteki moją uwagę zwróciła, leżąca pośród wielu innych książek, Biblia. Wyróżniała się tym, że była przewiązana łańcuchem zamkniętym na kłódkę. Okazało się, że miało to związek z akcją „zakazane książki”.

Indeks ksiąg zakazanych pozostaje niechlubnym przykładem kościelnej cenzury. Tradycja katolickich „Indeksów ksiąg zakazanych” sięga XVI wieku. W 1557 r. ujrzał światło dzienne pierwszy rzymski Indeks ksiąg zakazanych, a dwa lata później ukazała kolejna edycja Indeksu zwana od imienia papieża (Pawła VI) „paulińską”. Twórcy tego spisu informowali między innymi: „...surowo nakazujemy i polecamy, by nikt w przyszłości nie ważył się pisać, wydawać, drukować bądź do druku oddawać, sprzedawać, kupować, pożyczać czy dawać pod żadnym pretekstem, przyjmować, otwarcie czy skrycie posiadać bądź w jakikolwiek inny sposób przechowywać, bądź kazać strzec jakiejkolwiek księgi lub pisma spośród tych, które wymienione zostały na tym Indeksie Świętego Oficjum, ani też żadnych innych pism, które okazałyby się przez jakieś zepsucie sprzyjające jakiejkolwiek herezji bądź służące heretykom”.

Na Indeksie znalazły się też zakazane przekłady Biblii na języki narodowe. Nowa wersja spisu ukazała się w 1564 r. za aprobatą papieża Piusa IV. Był to tzw. indeks trydencki. Znalazły się na nim m.in. dzieła głównych twórców reformacji: Marcina Lutra, Jana Kalwina i Filipa Melanchtona. Według zatwierdzonych reguł papieskich za szkodliwe uznano korzystanie z niekatolickich przekładów Nowego Testamentu.

A co z katolickimi przekładami Biblii na języki narodowe? Aby posiadać lub czytać katolicką Biblię w języku narodowym, wymagane było indywidualne pozwolenie biskupa lub inkwizytora, po uprzednim zasięgnięciu rady proboszcza lub spowiednika.

Niechętne stanowisko Kościoła rzymskokatolickiego wobec osobistej lektury tekstu biblijnego podtrzymał Klemens XI (1649-1721) w bulli „Unigenitus Dei Filius”.

Dziś stanowisko rzymskiego Kościoła jest już inne. Mnogość, dostępnych na rynku, katolickich tłumaczeń Biblii na język polski wskazuje, że czytanie tekstu biblijnego traktowane jest jako rzecz pożyteczna i wartościowa. Wczoraj zaopatrzyłem się w podręczne wydanie „Biblii pierwszego Kościoła” w tłumaczeniu ks. prof. Remiguisza Popowskiego SDB. Wydawca umieścił w tym wydaniu taką refleksję: „Mamy nadzieję, że "Biblia pierwszego Kościoła" będzie dla każdego z czytelników głęboką inspiracją do osobistego zanurzenia się w przekaz Słowa Bożego, które - niezależnie od języka, w jakim go odczytujemy – ma bez wątpienia siłę i moc przemieniania ludzkiego myślenia i życia”.

Moją refleksją, wynikającą z obserwacji i rozmów z ludźmi, jest jednak to, że Biblia wciąż pozostaje „zamkniętą (uwięzioną) księgą”. Nie da się żyć chrześcijańskim życiem bez poznawania, rozważania tekstu biblijnego. Biblijny analfabetyzm jest wciąż niechlubną wizytówką naszego społeczeństwa. Ale pozostaje nadzieja, że ta sytuacja może się zmienić.

środa, 20 września 2017

WOLNI I NIEWOLNICY

"[Postępujcie] jak wolni (...) jak niewolnicy Boga" (1 Ptr 2,16)

Wolność i niewola to stale przejawiające się tematy poruszane przez biblijnych autorów. Istotą chrześcijańskiej wolności jest możliwość dokonywania wyborów, które respektują Boży porządek i odzwierciedlają Jego wolę.

Jako ludzie wolni oddajemy siebie w niewolę Bogu, by "na wzór Świętego, który nas powołał, stawać się świętymi w całym zachowaniu" (zob. 1 Ptr 1,15).

Nasza wolność objawia się w odrzucaniu "wszelkiego zła i wszelkiego fałszu, i pozorów, i zawiści, i wszelkiego oczerniania" (zob. 1 Ptr 2,1). Wyraża się we wszelkim "szlachetnym postępowaniu" na każdym poziomie relacji, w tym relacji społecznych i rodzinnych. Na sztandarze chrześcijańskiej wolności wypisane są zalecenia: "Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, królowi okazujcie szacunek (...) Nie odpłacajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, przeciwnie błogosławcie" (zob. 1 Ptr 2,17; 3,9). Nie da się tych zaleceń zrealizować bez poddania się w niewolę Bogu. On "mocą swoją działającą w nas" sprawia, że stajemy się zdolni do takiego właśnie postępowania.

Im więcej niewoli w Bogu (podporządkowania się Bogu), tym więcej wolności do manifestowania "miłości, radości, pokoju, wielkoduszności, uprzejmości, dobroci, ufności, łagodności i opanowania" (zob. Ga 5,22).

"Niewolnik (sługa) Chrystusa" i "wolny w Chrystusie" to dwie strony tego samego medalu, który nazywa się "chrześcijańskie życie".

BEZ SŁÓW

Ewangelia jest nade wszystko opowieścią, która wymaga posługiwania się słowami. W dodatku takimi, które mogą być zrozumiałe dla ludzi żyjących w konkretnej kulturze.

Pierwszy list Piotra porusza kwestię świadczenia o zbawiającej mocy Boga w nieprzychylnym Ewangelii społeczeństwie – we wrogim i nieprzyjaznym otoczeniu.

Przykład łagodności, cierpliwości i świętości życia wraz z gotowością na niesprawiedliwe cierpienie ze strony tych żyjących „poza Chrystusem” może i powinien być skutecznym narzędziem ewangelizacyjnym: „Wśród pogan zachowujcie się nienagannie (…) aby widząc wasze dobre czyny, mogli chwalić Boga w dniu nawiedzenia”(1 Ptr 2,12).

Szczególna obietnica odnosi się do żon, których mężowie „nie są posłuszni Słowu”. Apostoł Piotr zaleca i zapewnia: „Żony niech się podporządkują swoim mężom! Pozyskają wtedy dobrym przykładem, bez słów, nawet tych, którzy nie są posłuszni Słowu. Niech widzą waszą bogobojność i niewinność!” (1 Ptr 3,1). To jest przykład ewangelizacji bez słów. Taki właśnie niezwykły autorytet spoczywa na żonach.

Teksty biblijne zadziwiają skalą autorytetu przypisanego żonom. Pan Bóg zadeklarował: „Nie jest dobrze, by człowiek (mężczyzna) był sam. Uczynię mu pomoc podobną do niego” (Rdz 2,18). Dalej wszystko, jak pamiętamy, potoczyło się ku zadowoleniu mężczyzny: „Ta wreszcie jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała. Będzie się zwała kobietą, bo z mężczyzny została wzięta” (Rdz 2,23). Użyte w tekście hebrajskim słowo `ezer tłumaczone jako „pomoc” pojawia się między innymi w Psalmach, jako tytuł godnościowy Boga. Oznacza ono zbawczą obecność Boga pośród Jego ludu. Niezwykłe!

Zdarza się, że kobiety doświadczają cierpienia ze strony niezbawionych mężów. Znane są jednak świadectwa pozyskania mężczyzn dla Ewangelii na drodze uległości i szacunku okazanych im przez oddane Chrystusowi żony. Nie było napominania: „nawróć się grzeszniku” i publicznych modlitw o „niezbawionego i bezbożnego męża”, ale raczej cierpliwe służenie potrzebom małżonka. To bardzo trudne zadanie. Jednak niesie ono w sobie przykład postępowania Boga wglądem każdego człowieka. On okazywał nam cierpliwość i obdarzał miłością, kiedy żyliśmy w buncie i nieposłuszeństwie wobec Niego. Zbawcza obecność Boga w historii Izraela – ludu o „twardym karku” dokonywała przemiany i przynosiła ratunek.

Pamiętam świadectwo pewnej siostry z Białorusi, która żyła z mężem – alkoholikiem. Kiedy przychodził pijany, służyła mu. Pielęgnowała. Przygotowywała posiłek i wygodne łóżko, aby mógł się wyspać. Jej pokorna postawa wobec męża przyniosła oczekiwany owoc – mężczyzna został pozyskany dla Ewangelii. W świecie, gdzie nadrzędnym celem jest unikanie wszelkiej niewygody, cierpienie jawi się jako niechciany i nad wyraz niepożądany element. A jednak czytamy: „Ten bowiem ma łaskę u Boga, kto ze względu na Niego znosi przykrości, niesprawiedliwie cierpiąc. Do tego bowiem zostaliście powołani! Chrystus również za was cierpiał i zostawił wam przykład, abyście szli Jego śladami” (1 Ptr 2,19.21).

Czy każda kobieta, mająca niewierzącego męża, w dodatku alkoholika, może swoją postawą pozyskać go dla Chrystusa? Nie wiem. Podobnie jak nie wiemy czy każde głoszenie Ewangelii wzbudzi wiarę w sercach tych, którzy słuchają. Z całą pewnością nie możemy też, jako Kościół, przyzwalać na to, aby żony doświadczały przemocy i agresji ze strony niewierzących mężów. W przypadkach kiedy zagrożone jest życie lub zdrowie któregoś z małżonków albo dzieci, a strona stanowiąca źródło zagrożenia nie zmienia się, zalecałbym czasową lub trwałą separację.

W postawie uległości żon wobec mężów jest zwycięska moc, za którą stoi sam Bóg. Elementem tej uległości jest docenianie, wspieranie i motywowanie męża do zajęcia właściwego dla niego miejsca, jako głowy rodziny. Kobieta pouczająca swojego męża i obnażająca jego braki w kwestii duchowych spraw poniesie porażkę. Mężowie poddają się prawdzie Ewangelii nie z powodu głoszonych im przez żony „kazań”, lecz w rezultacie ich postawy przepełnionej szacunkiem, niewinnością i bogobojnością.

Niezwykłymi bohaterami wiary są żony, które przykładnym życiem, bez słów, pozyskały mężów dla Chrystusa.

wtorek, 19 września 2017

DOBRY BÓJ

Pierwsza nowotestamentowa wzmianka o Pawle z Tarsu, znanym też pod imieniem Szaweł (Saul), pojawia się w kontekście śmierci Szczepna, który został ukamienowany w Jerozolimie. O Szawle czytamy, że będąc "przepełniony żądzą mordu i siania postrachu wśród uczniów Pańskich niósł zgubę Kościołowi (...) wdzierał się do domów, porywał mężczyzn i kobiety, i przekazywał do więzienia" (zob. Dz 8,3; 9,1).

Ten sam Szaweł (Paweł) napisał o sobie, kilka lat później: "Dla mnie bowiem życiem jest Chrystus". Z zapiekłego wroga chrześcijaństwa przerodził się w pełnego pasji apostoła i głosiciela Ewangelii o Chrystusie, który został jego miłością i największym życiowym skarbem. Paweł z Tarsu, którego znamy z tekstów Nowego Testamentu urzeka swoją autentycznością i jest daleki od obrazu religijnego dewoty.

Fascynuje mnie przemiana, której doświadczył w rezultacie spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem w drodze do Damaszku. Nie przestaje mnie też inspirować jego życie naznaczone cierpieniem i radością, ubóstwem i obfitością dóbr, odrzuceniem i przychylnością ludzi, samotnością i przyjaźnią bliskich mu osób. Kiedy pisał z więzienia swój pożegnalny list do Tymoteusza, zdobył się w nim na takie spostrzeżenie: "Stoczyłem piękną walkę, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem. Na końcu jest dla mnie odłożony wieniec sprawiedliwości. W owym dniu wręczy mi go Pan...".

To jest moje marzenie i pragnienie, aby u kresu dni spojrzeć wstecz na moje życie i móc wypowiedzieć podobne słowa: "Stoczyłem walkę i wyszedłem z niej zwycięsko. Moja pasja, miłość i oddanie Chrystusowi pozostały nienaruszone".

W rzeczywistości życie jest walką. Ciosy spadają zewsząd i bywają dotkliwe. Depresja, rozczarowanie brakiem oczekiwanych rezultatów, fizyczne zmęczenie, samotność, choroba... Wygląda jednak na to, że ostateczna nagroda jest warta tego, aby staczać ten bój aż do końca i nie zrezygnować. Tą nagrodą jest On - Chrystus Pan, Król Królów i Pan Panów. Jeśli te "odrobiny" Jego obecności w tym świecie są tak cenne, to czymże będzie Jego nieustanna obecność w rzeczywistości "nowej ziemi i nowych niebios"?