piątek, 21 lutego 2025

W DRODZE DO DOMU...

Poprzez ufność, jaką pokładamy w Chrystusie i w tym niezwykłym dziele zbawienia danym nam w śmierci i zmartwychwstaniu Zbawiciela, Pan Bóg udziela nam swego Ducha Świętego. A więc – jako nowe stworzenia w Chrystusie – nosimy w sobie rzeczywistość niebiańskiej chwały. Duch Święty, którego jesteśmy uczestnikami sprawia, że żyjąc tu i teraz – w ziemskich realiach codzienności z całym bagażem wielu ludzkich doznań – jednocześnie – za sprawą tej niebiańskiej „pieczęci” Ducha Bożego – należymy do innego świata. Ta podwójna tożsamość rodzi w nas pewne napięcie… Rozglądamy się usilnie za domem, który nie przynależy do porządku tego wieku. Stajemy się pielgrzymami… Ludźmi będącymi w drodze, by wejść – jak czytamy w Liście do Hebrajczyków „do miasta zbudowanego na trwałych fundamentach, którego budowniczym i twórcą jest Bóg”. Przypomina mi się pieśń, którą niegdyś śpiewaliśmy w gostynińskiej wspólnocie:
 
„Lud Twój, Panie, lud pielgrzymi,
Prosi, byś był światłem,
Byś na drodze do Królestwa
Wzmacniał serca swoim Ciałem.
Zostań, zostań wśród nas, o Panie!”
 
Lud pielgrzymi… W drodze do niebiańskiej ojczyzny. Choć już teraz otrzymaliśmy tak wiele, bo staliśmy się uczestnikami Chrystusa i Jego dobrodziejstw zbawienia, to jednak pełnia wciąż jest przed nami. W tej drodze do „przyszłego i trwałego miasta” – jak napisał autor Listu do Hebrajczyków – nie zawsze jest łatwo. Ale warto utrzymać właściwy kurs, by nie minąć się z wyznaczonym nam przez Boga celem. W pieśni, którą przywołałem, są też takie słowa:
 
„Chlebie życia, Tyś sam jest naszą siłą,
I czynisz trudną drogę tak bezpieczną.
Jeśli siły na tym szlaku w nas osłabną,
Ręka Twoja niech obdarza wciąż nadzieją”.
 
A także:
 
„Twoja Krew niechaj jest napojem mocy
i kieruje zapał kroków w Twoje ślady.
Jeśli radość gaśnie w sercach od słabości,
Twój głos sprawi, że obudzi się w nas świeżość”. 
 
W tym pielgrzymim życiu, na czas wędrówki ku „niebiańskiej ojczyźnie”, zostały nam dane szczególne środki łaski. Jednym z nich jest „chleb i sok (wino)”, które spożywamy we wspólnocie Kościoła w czasie Wieczerzy Pańskiej (Eucharystii). To w chlebie i soku winnej latorośli Chrystus daje nam się poznać jako nasz Odkupiciel, Pasterz, Król królów, Pan panów, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, miłosierny i wierny arcykapłan, który dokonał oczyszczenia z grzechów… Pamiętając o Jezusie nasza wędrówka jest – choć wśród wielu wyzwań, trudów i zmagań – prawdziwie fascynującą przygodą, tak jak On – Chrystus Pan – jest kimś niezwykłym i fascynującym. On – sprawca naszego zbawienia – nie przestaje przemawiać do nas, budząc w nas świeżość, wzniecając nadzieję i dodając sił na cały czas naszego wędrowania…

czwartek, 20 lutego 2025

JEST COŚ WIĘCEJ

Pan Jezus, w czasie swojej publicznej służby, przywołał szczególny tekst proroczy jako bezpośrednią zapowiedź swojego zmartwychwstania. W Ewangelii Mateusza czytamy: „Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów mówili [do Jezusa]: «Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili a oto tu JEST coś WIĘCEJ niż Jonasz»” (zob. Mt 12,38-41). 

 
W Księdze Jonasza wyraźnie jest napisane, że Jonasz umarł. Prorok zstąpił do krainy umarłych, czyli do Szeolu lub czeluści. Autor Księgi Jonasza wkłada w usta proroka takie słowa: „z łona Szeolu krzyczałem (…) do korzeni gór zstąpiłem, zawory ziemi [zamknęły się] za mną na zawsze, ale wydobywasz z grobu moje życie, PANIE, mój Boże!” (zob. Jon 2,3-7). Kiedy ryba wyrzuciła Jonasza na brzeg Pan Bóg przemówił do zwłok proroka słowem „Wstań!”. Tekst hebrajski zawiera słowo „qûm”. Tego samego słowa użył Pan Jezus w ewangelicznej relacji o wskrzeszeniu córki Jaira. Ewangelista Marek zapisał, że Jezus „ujął dziewczynkę za rękę i powiedział do niej: «Talita qûm!» Co można przetłumaczyć: Dziewczynko, mówię ci, wstań!” (zob. Mk 5,41). 
 
Zatem opowieść o Jonaszu jest historią śmierci i zmartwychwstania proroka. W ten sposób widzimy w niej zapowiedź tego, co wydarzyło się z Panem Jezusem Chrystusem. On umarł i powstał z martwych trzeciego dnia! Ale zmartwychwstanie proroka nie jest finałem Księgi Jonasza. Wskrzeszony z martwych prorok głosił do pogańskich mieszkańców Niniwy i dokonało się ich nawrócenie. Mieszkańcy stolicy Asyrii – imperium wrogiego wobec Izraela – zwrócili się do jedynego i prawdziwego Boga.
Kiedy Jezus był pytany o znak, który miał Go uwierzytelnić jako Mesjasza przypomniał historię proroka Jonasza. Słusznym powodem, by ufać Jezusowi jako Mesjaszowi jest fakt Jego cielesnego zmartwychwstania. Ale nie mniej istotne dla wiary w Jezusa jest to, że na przestrzeni dziejów widzimy, jak nawracali i nawracają się do Niego nie-Żydzi, ludzie z narodów. W opowieści o Jonaszu czytamy o nawróceniu mieszkańców jednego miasta, ale w historii zmartwychwstania Jezusa widzimy zdecydowanie COŚ WIĘCEJ. Za sprawą głoszenia Ewangelii narody porzucają swoją bezbożność i błędne drogi, aby stać się częścią Kościoła, czyli wieloetnicznego ludu przymierza, który czci jedynego i prawdziwego Boga.

sobota, 16 marca 2024

APOSTOLSKA MODLITWA - EF 1,15-23


Boży plan odkupienia jest rozległy. List do Efezjan – podobnie jak List do Kolosan – ukazuje szeroką panoramę Bożego dzieła „odnowienia wszechrzeczy” i zjednoczenia na nowo wszystkiego ze sobą w Chrystusie, jako Głowie. Odkupienie i zbawienie ma zdecydowanie KOSMICZNY – a nie jedynie jednostkowy i ograniczony do ziemskich realiów – WYMIAR. Bożym zamiarem jest, aby wszystko co istnieje – to co w niebie i to co na ziemi – znalazło się w sferze wyłącznego wpływu i panowania Chrystusa. Bożym planem jest, „aby Chrystus stał się na nowo Głową wszystkiego: tego, co jest w niebiosach, i tego, co jest w Nim na ziemi”, jak czytamy w Ef 1,10. Podobną myśl znajdujemy też w Liście do Kolosan: „Spodobało się bowiem Bogu, by w Nim zamieszkała cała pełnia i aby przez Niego wszystko pojednać ze sobą – wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża, zarówno na ziemi, jak i w niebie”. 

W liście napisanym do Efezjan Paweł z Tarsu składa DZIĘKCZYNIENIE Bogu. Powodem tej wdzięczności są, obecne w życiu adresatów listu, „wiara w Pana Jezusa Chrystusa i miłość do wszystkich świętych”. Świadomość obecności, w życiu efeskich chrześcijan, owoców wynikających z relacji z Bogiem skutkuje u Pawła radosną wdzięcznością wyrażaną dla Stwórcy. Słowo „wiara” (w języku greckim koine „pistis") oznacza zarówno ufność jak i wierność, czyli oddanie Chrystusowi. Ufność i wierność mają wymiar pionowy (wertykalny) – odnoszą się do relacji i więzi z Bogiem u której źródła leży zbawcze dzieło Pana Jezusa Chrystusa. Ale Paweł akcentuje też poziomy (wertykalny) kontekst życia chrześcijan, czyli ich miłość „do wszystkich świętych”. Bo wiara – jak czytamy w Liście do Galatów – jest „czynna w miłości”. Wiara nie jest samotna. Wiara (ufna wierność) w Pana Jezusa Chrystusa i miłość – z akcentem na „wszystkich świętych” – pozostają dwoma najważniejszymi znakami rozpoznawczymi chrześcijan. To tych dwóch dołącza jeszcze – często wymieniana w Nowym Testamencie – „nadzieja” (to taki „trzeci bliźniak"). 

Zaraz za dziękczynieniem pojawia się PROŚBA: „aby Bóg naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia, byście Go lepiej poznali…”. Na początku listu Paweł zwraca się do chrześcijan w Efezie jako do tych, którzy już otrzymali Ducha („zostali opieczętowani Duchem Świętym”), a potem modli się, aby Duch został im dany. Nie ma tu żadnej sprzeczności. Doświadczenie obecności Ducha i świadomość tego, że jesteśmy Jego świątynią nie przekreśla możliwości wołania, by wciąż doznawać Jego obecności i prowadzenia. „Panie, udziel nam Ducha!”, to właściwa i zdecydowanie dobra modlitwa. Paweł precyzyjnie modli się o Ducha, który jest źródłem mądrości i objawienia. 

Dziesięć lat temu prasa przekazywała informację o zmarłym w 2014 roku Amerykaninie imieniem George Konnight. Żył on w biedzie, jego domem była rozpadająca się rudera pozbawiona elektryczności, bieżącej wody, centralnego ogrzewania czy telefonu. Większość dnia George spędzał na wędrówce po lesie i zbieraniu gałęzi na opał. Kiedy umarł okazało się, że ma na koncie fortunę w kwocie 3 mln dolarów. 

Wygląda na to, że jako chrześcijanie bywamy podobni do George’a Konnighta. Posiadamy ogromne bogactwo, ale często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dlatego Paweł nie ustaje w modlitewnym wysiłku, aby efescy chrześcijanie mogli być świadomi ogromu błogosławieństw darowanych im przez Boga w Chrystusie i nauczyli się korzystać z nich w całej pełni. A tak może się stać jedynie za sprawą obecności Ducha Świętego, który jest właśnie Duchem mądrości i objawienia. 

Objawienie czy poznanie, o które modli się Paweł to coś więcej niż zgromadzenie informacji na poziomie naszego intelektu. Celem modlitwy Pawła jest, aby Efezjanie „lepiej poznali” Boga. W hebrajskiej mentalności „poznanie” to relacja, bliskość i intymna więź. Paweł modli się i jednocześnie w treści swojej modlitwy ukazuje WIELKOŚĆ, MOC i CHWAŁĘ Chrystusa: „Niech [Bóg] da wam światłe oczy serca, abyście wiedzieli, czym jest nadzieja Jego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa w świętych i czym nadzwyczajny OGROM JEGO MOCY dla nas wierzących, o czym świadczy SIŁA JEGO POTĘGI. Ukazał ją w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawej stronie na wyżynach niebieskich ponad wszelką zwierzchnością i władzą, mocą i panowaniem, i ponad wszelkim imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. Wszystko poddał pod Jego stopy i ustanowił Go Głową całego Kościoła, który jest Jego Ciałem i Pełnią Tego, który wypełnia wszystko we wszystkim”. 

Jako ludzie mamy tendencję, aby upatrywać siły, władzy, autorytetu i wpływu w ekonomii, polityce, biznesie czy edukacji… Te i inne sfery życia mają rzecz jasna znaczenie w naszej codzienności, ale nasze oczy – jako chrześcijan – powinny być nade wszystko zwrócone ku Chrystusowi. Paweł pisząc o rozległości mocy Chrystusa wymienia „zwierzchności”, „władze”, „moce” i „panowania”, co odnosi się nie tylko do widzialnego świata, ale dotyczy też rzeczywistości duchowej. Każdy demon, zbuntowany anioł, każda duchowa zwierzchność, WSZYSTKO zostało poddane Chrystusowi, który jest Panem! 

Nowy Testament podkreśla wymiar „już” i „jeszcze nie” tego panowania. Wszędzie tam, gdzie Ewangelia jest głoszona i ludzie otwierają się na jej przesłanie możemy doświadczać teraźniejszego panowania Chrystusa, któremu została dana „wszelka władza w niebie i na ziemi” (zob. Mt 28,18). Ale z drugiej strony – jak czytamy w Liście do Hebrajczyków – „na razie jednak jeszcze nie widzimy, by wszystko było mu poddane” (zob. Hbr 2,8), co można odczytywać tak, że „jest robota do wykonania”, aby poselstwo Ewangelii i teraźniejszym panowaniu Chrystusa mogło docierać wszędzie. Z tekstu NT rozumiemy, że nadejdzie dzień, kiedy całe zło, przekleństwo, choroba, grzech i śmierć obecne w tym świecie zostaną pokonane i dokona się „odnowienie wszechrzeczy”. Nastanie czas „nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość”. 

Paweł kończy swoją modlitwę przywołując szczególny rodzaj relacji pomiędzy triumfującym Chrystusem a Jego ludem – Kościołem: „Wszystko poddał pod Jego stopy i ustanowił Go Głową całego Kościoła, który jest Jego Ciałem i Pełnią Tego, który wypełnia wszystko we wszystkim”. Panujący nad wszystkim Chrystus pozostaje Głową swojego Kościoła, który jest Jego Ciałem i miejscem manifestującej się pełni Boga. Kościół w swojej naturze jest przesiąknięty obecnością zmartwychwstałego i triumfującego Chrystusa. 

Katolicki biblista i charyzmatyk – Peter S. Williamson – wnuk zielonoświątkowych misjonarzy w Chinach i syn pastora Kościoła prezbiteriańskiego (ciekawe dziedzictwo!) napisał takie słowa będące komentarzem do końcówki pierwszego rozdziału Listu do Efezjan: „Kiedy moce tego świata, rozmiar naszych trudności czy przeszkody doznawane w naszej posłudze lub misji Kościoła wydają się nas przytłaczać, nie możemy poddawać się lękowi ani przerażeniu. Bóg ustanowił Chrystusa Głową wszechświata dla dobra swego ludu, Kościoła – dla naszego dobra! Wiemy, czyja moc jest większa, ponieważ ujawniło się to w zmartwychwstaniu Jezusa: sama śmierć została zwyciężona. Wiemy, że żadna ziemska ani duchowa istota nas ostatecznie nie zwycięży, ponieważ Chrystus – z którego Ciałem jesteśmy zjednoczeni – został wywyższony ponad każdą inną moc, do tronu Bożego. Wiemy, że czeka nas życie wieczne, gdyż kosztujemy życia Ducha, zadatku naszego dziedzictwa. Znamy koniec tej historii, a więc jesteśmy pełni nadziei”.

niedziela, 11 lutego 2024

EWANGELIA - JEDYNY POWÓD DO CHLUBY

Apostoł Paweł kończy List do Galatów, rezygnując na chwilę z usług skryby, by zapisać „własnym pismem” ostanie myśli i końcowe pozdrowienia. Wśród tych kilku finalnych zdań pojawiają się takie oto wymowne słowa: „Nigdy w życiu nie będę się chlubił czymkolwiek, z wyjątkiem krzyża naszego Pana Jezusa Chrystusa!”. Tematem całego Listu do Galatów jest Ewangelia, w której centrum pozostaje dzieło Pana Jezusa Chrystusa – Jego śmierć i zmartwychwstanie. I akcentem położonym właśnie na tę Dobrą nowinę o ratunku w Chrystusie – JEDYNY POWÓD DO CHLUBY – apostoł kończy, pisany pod wpływem wzburzenia wynikającego z prób fałszowania Ewangelii, swój list. 

sobota, 16 września 2023

CZAS BOHATERÓW, CZ.2

Historię o Dawidzie i jego bohaterach (dzielnych wojownikach) z Pierwszej Księgi Kronik warto czytać jako biblijną zachętę do wspierania „jedni drugich”. Autor Księgi Kronik zanotował: „Oto najlepsi wojownicy Dawida, którzy należeli do niego i wraz z całym Izraelem dzielnie wspierali go w jego panowaniu, aby ustanowić go królem, zgodnie ze Słowem PANA dotyczącym Izraela”. 

Podobnie jak w przypadku „najlepszych wojowników Dawida” jesteśmy wezwani, aby – w ramach lokalnej wspólnoty chrześcijan – wspierać jedni drugich i troszczyć się jedni o drugich. Nowy Testament jest dość obfity w stwierdzenie „wspierajcie”, które używane jest właśnie w kontekście Kościoła i relacji pomiędzy braćmi i siostrami w Chrystusie. 

Warto przypomnieć, że stwierdzenie „wspierać” (w historii o Dawidzie i jego bohaterach) kryje też w sobie ideę „nabierania znaczenia”. A zatem miejsce naszego uznania dla pracy i służby innych (miejsce naszego wspierania innych) jest jednocześnie miejscem, w którym nabieramy znaczenia, rozwijamy się duchowo i wzrastamy w powołaniu oraz przeznaczeniu danym nam od Boga. Bohaterstwo (znaczenie i wpływ) zaczyna się od uczniostwa, wspierania i uznania autorytetu innych. Doskonałym tego przykładem jest starotestamentowa relacja Mojżesza i Jozuego czy nowotestamentowa relacja Pawła i Tymoteusz. Jozue, podobnie jak i Tymoteusz przeszli długą drogę od oddanego wspierania dojrzalszych od siebie przywódców do samodzielnej odpowiedzialności w Bożym królestwie. 

Ciekawym tekstem Nowego Testamentu, w którym pojawia się wątek „wspierania jedni drugich” jest 16. rozdział Listu do Rzymian. Paweł z Tarsu napisał do chrześcijan w Rzymie: „Polecam wam siostrę naszą Febę, która czyni posługi w gminie w Kenchrach. Przyjmijcie ją w Panu tak, jak to przystoi świętym. WSPIERAJCIE JĄ, w czymkolwiek potrzebować będzie waszej pomocy. Sama bowiem POMAGAŁA wielu, a także mnie samemu. Pojawiające się tekście słowo „wspierajcie” to w języku greckim PARISTEMI. Oznacz ono: „stać z boku”, „stać blisko, być pod ręką”, „być obecnym”, „przystanąć, aby pomóc, przyjść z pomocą”, „pozostać w gotowości”. Przywołane określenia zdecydowanie wzbogacają nasze zrozumienie terminu wspierać. 

Feba została przedstawiona jako kobieta, która POMAGAŁA (wspierała) wielu. Paweł użył w tym przypadku określenia PROSTATIS, które oznacza „strażniczkę, obrończynię, opiekunkę, osobę troszczącą się o sprawy innych i wspierającą innych z własnych zasobów”. Czytając tę charakterystykę Feby należałby zadać sobie pytanie: „Jakie własne zasoby uruchomiliśmy ostatnio, aby ktoś doświadczył błogosławieństwa i powodzenia w służbie dla Pana?”. 

Zatem – czytając historię Dawida i jego dzielnych wojowników – zyskujemy zrozumienie, że biblijnie bohaterstwo zawiera w sobie gotowość, by stać u boku braci i sióstr w Chrystusie w celu zachęty i wsparcia.

wtorek, 12 września 2023

CZAS BOHATERÓW, CZ.1

Historie o bohaterach – jednostkach wyróżniających się szczególnym męstwem i umiejętnościami nieznanymi dla przeciętnych śmiertelników – ich niezwykłych czynach rozpalały wyobraźnię ludzi od starożytności (mityczni herosi) po współczesność (superbohaterowie Marvela). W Biblii hebrajskiej znajdziemy termin gibôr, który w polskich przekładach oddawany jest między innymi słowem „bohater”. Jednym z biblijnych tekstów, gdzie pojawia się obfita lista bohaterów (hbr. gibôr) jest 11. rozdział Pierwszej Księga Kronik i – równoległy do tego fragmentu – 23. rozdział Drugiej Księgi Samuela. Wyjątkowe były dokonania wojowników Dawida! Do niezaprzeczalnie niecodziennych zaliczyć należy jednostkowe pobicie ośmiuset przeciwników przez Joszeba-Baszebeta, Tachkemonitę. Do podobnej kategorii zaliczyć należy męstwo Eleazara, Szammy oraz pozostałych dzielnych mężów, którzy towarzyszyli Dawidowi w jego triumfie nad wrogami Izraela. 

W Pierwszej Księdze Kronik opis niezwykłych dokonań bohaterów Dawida poprzedzony został takim ciekawym stwierdzeniem: „To są czołowi bohaterowie (najlepsi wojownicy), którzy NALEŻELI DO DAWIDA i którzy WSPIERALI GO DZIELNIE w jego panowaniu, wraz z całym Izraelem, dla ustanowienia go królem, według słowa JHWH dotyczącego Izraela”. Zatem u fundamentu ich wielkości i niezwykłych czynów była gotowość, by „dzielnie wspierać” Dawida w jego powołaniu i namaszczeniu, jakiego udzielił mu JHWH. 

Król Dawid jest typem – zapowiedzianego przez Boga – mesjańskiego panowania, które urzeczywistniło się i jeszcze w pełni nadejdzie w osobie Pana Jezusa Chrystusa. Zatem w historii o Dawidzie i jego bohaterach dostrzegamy Chrystusa, którzy gromadzi wokół siebie wiernych i oddanych Mu ludzi, współpracowników gotowych stanąć za swoim Panem, by ogłaszać i urzeczywistniać Jego władzę oraz Jego panowanie. Naszym celem jako chrześcijan nie jest samorealizacja i rozwijanie własnego potencjału. My mamy większe i wznioślejsze cele. Na wzór bohaterów „należących do Dawida” mamy „PRZYNALEŻEĆ DO JEZUSA” i uczestniczyć w Jego planach, Jego celach i Jego dążeniach. To On ma być w centrum wszystkich naszych dokonań, a nie my. Nasza sprawczość w duchowej rzeczywistości jest pochodną naszego oddania się Chrystusowi. Nasza skuteczność w duchowych sprawach jest konsekwencją podporządkowania naszego życia władzy i autorytetowi Chrystusa. 

Podobnie jak Dawid w czasach historycznego Izraela nasz Pan Jezus Chrystus gromadził i wciąż gromadzi wokół siebie tych, którzy zostali wezwani, aby dzielić z Nim Jego dążenia i Jego cele. Królestwo Dawida, by mogło stać się realne wymagało obecności dzielnych bohaterów, którzy „należeli do Dawida”. Biblia – Nowy Testament – ponad wszelką wątpliwość rozstrzyga kwestię naszej przynależności. Paweł z Tarsu napisał: „Bo jeśli żyjemy, ŻYJEMY DLA PANA; jeżeli umieramy, umieramy dla Pana. Czy więc żyjemy, czy umieramy, NALEŻYMY DO PANA” (Rz 14,8). A fascynujące w tej naszej przynależności do Chrystusa jest to, że możemy zostać uzdolnieni do niezwykłych rzeczy, tak jak zostali do nich uzdolnieni wojownicy Dawida. 

Ciekawym jest, że stwierdzenie dotyczące bohaterów Dawida „wspierali go” zawiera w sobie też taką ideę: „nabierali przy nim znaczenia” i „rośli (potężnieli) razem z nim”. Istniało zatem powiązanie pomiędzy trwaniem przy Dawidzie (wspieraniem Dawida) i nabywaniem znaczenia (zyskiwaniem autorytetu). Podobnie istnieje związek pomiędzy trwaniem przy Chrystusie, a zyskiwaniem autorytetu w sprawach Bożego Królestwa. To nie dzieje się przypadkowo i „niechcący”. Pan Jezus zamyślił dla swojego ludu wiele niezwykłych dzieł, większych i wspanialszych niż historyczne dokonania bohaterów Dawida. Ale te wielkie i wspaniałe osiągnięcia dostępne są dla tych, którzy trwają przy Chrystusie i są oddani Jego celom w każdym pokoleniu. Historia Kościoła zna wiele przykładów takich osób: James Hudson Taylor i Gladys May Aylward (misjonarze z Chinach), Smith Wigglesworth (angielski ewangelista), William Carey (misjonarz i kaznodzieja) i wielu innych. 

Dokonania wojowników Dawida były niezwykłe i ponadnaturalne. Podobnie dziś, w rzeczywistości Kościoła – ludzi Nowego Przymierza – zostajemy nadnaturalnie wyposażeni, by dokonywać wielkich dzieł nie dla naszej chwały i splendoru, ale dla wywyższenia Chrystusa, by Jego imię było rozsławione. Nadnaturalnym wyposażeniem nie są, jak u bohaterów Dawida, umiejętności militarne, ale cały katalog różnych sposobów przejawiania się Ducha Świętego o czym możemy przeczytać w 12. rozdziale Pierwszego Listu do Koryntian. 

Zatem lekcja z historii o bohaterach Dawida jest następująca: rozpoznaj tego, który jest NAMASZCZONY. Uznaj, że wszelki autorytet i władza zostały powierzone Jezusowi, jako WŁADCY. I działaj odważnie, ale nie dla własnej chwały, lecz dla chwały Jego królestwa. Nie szukaj uznania i pozycji dla siebie, ale działaj w łączności i bliskości z Chrystusem. Tak jak wojownicy stanęli u boku Dawida stań u boku Chrystusa i zostań „bohaterem” w swoim pokoleniu.

sobota, 15 lipca 2023

WSPIERAJĄCY BLISCY

Jedną z przyczyn dla których lubię śledzić wydarzenia sportowe jest nieprzewidywalność końcowych rozstrzygnięć zawodniczej rywalizacji. Tak stało się właśnie w tegorocznym turnieju tenisowym kobiet w Londynie. Raczej nikłe grono osób przewidziało, że triumfatorką Wimbledonu zostanie czeska tenisistka Marketa Vondroušová-Šimková. Wśród możliwych faworytek do zwycięstwa wymieniano Igę Świątek, Arynę Sabalenkę, Jelenę Rybakinę, Petrę Kvitovą czy, prezentującą się dobrze na trawiastych kortach, Uns Dżabir. Choć Marketa, czyli po polsku Małgorzata, Vondroušová miała już w swojej karierze kilka znaczących osiągnięć, to jednak niewielu stawiało na zajmującą 42. pozycję w rankingu WTA tenisistkę. A jednak stało się! Vondroušová przez cały turniej prezentowała się bardzo dobrze. W drodze do finału pokonała utytułowane rywalki, wśród nich Donnę Vekic, Jessicę Pegulę czy – rewelacyjną ostatnio – Ukrainkę Elinę Svitolinę. Krok po kroku, konsekwentnie i bez kompleksów, Marketa Vondroušová-Šimková grała swoje i na koniec mogła wznieść – na „Centre Court” i pośród aplauzu zgromadzonej publiczności – złoconą paterę, która wręczana jest kolejnym zwyciężczynią Wimbledonu. Za sprawą tego triumfu czeska tenisistka „wskoczyła” na 10. pozycję w rankingu tenisistek i wzbogaciła się nieco. 

Relacjonując zmagania na korcie kamery operatorów przekazują też to co dzieje się w boksach rywalizujących tenisistek. Na kilka punktów przed końcowym triumfem, podczas ostatniego gema, kamera uchwyciła wzruszenie na twarzy siostry Vondroušovej. Siostra triumfatorki Wimbledonu, przyglądając się ostatnim odbiciom piłki tenisowej w wykonaniu Uns Dżabir i Markety Vondroušovej nie mogła powstrzymać łez… Jej wsparcie – okazywane z trybun – dla siostry sięgnęło zenitu. Najwyraźniej była całym sercem zaangażowana w to co działa się na korcie. A kiedy triumf był już na wyciągnięcie ręki po prostu płakała ze szczęścia. 

Przyglądając się tym obrazkom pomyślałem sobie, że wielkim szczęściem (błogosławieństwem) jest mieć wokół siebie wspierających i kibicujących przyjaciół, zaangażowanych, aby oglądać triumf (sukces) tych, których kochają. Piękny to był widok! Takie bogactwo wspierających bliskich to coś znacznie cenniejszego – jak sądzę – niż materialne bogactwo i te miliony funtów jakie zdobyła Marketa Vondroušová-Šimková wygrywając tegoroczny Wimbledon. 

Przypomniała mi się w tym kontekście historia Dawida, który miał wokół siebie „wspierających go dzielnie” przyjaciół, jak pięknie opisał to autor Pierwszej Księgi Kronik. Kto chce niech zajrzy do 11. rozdziału tej starotestamentowej księgi.

sobota, 25 lutego 2023

NIE MAM CZŁOWIEKA

W piątym rozdziale Ewangelii Jana pisana jest historia uzdrowienia pewnego mężczyzny, który – wraz z wieloma innymi „chorymi, niewidomymi, ułomnymi i sparaliżowanymi” – oczekiwał na cud przy sadzawce Betezda w Jerozolimie. Miejsce nie było przypadkowe. To właśnie tam objawiała się moc Boga przynosząca uzdrowienie. Chorzy oczekiwali, kiedy „anioł Pana zstępował do sadzawki i poruszał wodę. Kto pierwszy do niej wstąpił, odzyskiwał zdrowie, niezależnie od tego, co mu dolegało”. Jednak sparaliżowany od 38 lat mężczyzna był bezradny… Na pytanie Jezusa, który przyszedł do tego miejsca podczas jednego ze świąt żydowskich „Czy chcesz być zdrowy?”, zdobył się na takie gorzkie wyznanie: „Panie, NIE MAM CZŁOWIEKA, który by mnie tuż po poruszeniu wody wrzucił do sadzawki, a za nim ja sam dojdę, inny wchodzi przede mną”. Nietrudno wyobrazić sobie skalę cierpienia, bólu i rozczarowania, których doświadczał ów mężczyzna. Dokuczliwa choroba i dodatkowo brak jakiegokolwiek ludzkiego wsparcia. Znikąd pomocy. Ani jednej życzliwej duszy gotowej przyjść z pomocą. Ta historia miała jednak swój happy end. Jezus słysząc pełne bólu wyznanie „nie mam człowieka…” polecił mężczyźnie: „Wstań, zwiń zaraz swoje posłanie i zacznij chodzić”. I – jak czytamy w ewangelicznej historii – „chory natychmiast wyzdrowiał”. 

Choć jesteśmy istotami społecznymi, żyjemy wśród innych – bliższych lub dalszych nam osób – to jednak nie zawsze zdołamy uzyskać wsparcie i pomoc których oczekujemy. Nie zawsze inni – w wystarczający sposób – odpowiedzą na nasze potrzeby, nawet jeśli te są tak oczywiste. Ludzie mogą nas zawieść. To jedna z oczywistych lekcji codzienności. Jednak z tej ewangelicznej historii płynie, jak sądzę, ważne przesłanie. Można je streścić słowami psalmisty, który zwraca się do Boga: „Udziel nam pomocy w utrapieniu, bo złudne jest ludzkie wsparcie. Mocą Boga odniesiemy zwycięstwo” i jeszcze: „Oczy swe wznoszę ku górom: Skąd przyjdzie dla mnie pomoc? Pomoc przychodzi od PANA, który stworzył niebo i ziemię!”. 

Nawet jeżeli brakuje na horyzoncie ludzkiej pomocy i wsparcia. Nawet jeśli na nasze usta cisną się gorzkie słowa „nie mam człowieka…”, to nie jesteśmy zapomniani i porzuceni w naszych potrzebach. Skąd nadejdzie pomoc? „Oto Bóg jest moją pomocą; Pan jest z tymi, którzy wspierają moją duszę”. Tego oczekiwania na wsparcie i pomoc od Boga uczę się wciąż na nowo. Kiedy jestem w miejscu bezradności i niemocy, kiedy „nie ma człowieka”, gotowego odpowiedzieć na moje potrzeby i okazać wsparcie wciąż można usłyszeć słowa, jakie dotarły do uszu sparaliżowanego mężczyzny: „Wstań, zwiń zaraz swoje posłanie i zacznij chodzić”. On – Bóg – jest pewnym wsparciem i ratunkiem.