sobota, 19 lipca 2014

ŻYCIE, KTÓRE SPRZECIWIA SIĘ BOGU


W drugim liście do Tymoteusza Paweł apostoł podaje kilka cech ludzi, którzy „mówią, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą…” [Tyt 1:16]. Lista postaw, które Paweł piętnuje wygląda następująco [zob. 2 Tm 3:1-5]
- samolubstwo
- chciwość [umiłowanie pieniędzy, skupienie na materializmie]
- chełpliwość [wyniosłość, duma, próżność, pycha]
- bluźnierstwo[skłonność do oszczerstw]
- nieposłuszeństwo rodzicom
- niewdzięczność [brak skłonności, by dziękować za okazaną przychylność]
- bezbożność
- brak serca [ludzie pozbawieni uczuć wobec najbliższych – rodziny, kościoła; ludzie ukierunkowani tylko na branie]
- nieprzejednanie [ludzie, którzy nigdy nie przebaczają i nie chcą, by im przebaczać]
- przewrotność [czerpanie przyjemności z niszczenia opinii i życia innych]
- niepowściągliwość [brak wstrzemięźliwości/umiarkowania w korzystaniu z dóbr]
- okrucieństwo
- brak umiłowania tego, co dobre
- zdrada [skłonność do zdradzania najbliższych; ludzie, którym nie można zaufać]
- zuchwałość [lekkomyślność]
- umiłowanie więcej rozkoszy niż Boga [własna wygoda, poczucie komfortu są ważniejsze niż Bóg i Jego wola]
- przybieranie pozoru pobożności, podczas gdy życie jest zaprzeczeniem jej mocy [prawdziwa pobożność wyrażą się w świętości życia]

Badajmy nasze serca, czy nie prowadzimy życia, które sprzeciwiania się Bogu i Jego powołaniu dla nas w Chrystusie.

poniedziałek, 7 lipca 2014

POKORA JEZUSA

"On to, istniejąc [od wieków] w postaci Boga, nie uznał za stosowne korzystać ze swej równości z Bogiem, Lecz [przeciwnie] wyzbył się wszystkiego, co Boskie, pojawił się w postaci sługi. Stał się podobnym do ludzi i - zgodnie z tym, czym był na zewnątrz - został uznany za człowieka. Zgodził się dobrowolnie na stan poniżenia, stał się posłuszny aż do śmierci - i to aż do śmierci na krzyżu. Dlatego Bóg Go wywyższył ponad wszystko i nadał Mu imię godniejsze od wszelkiego imienia, Po to, aby na imię Jezus zginało się wszelkie kolano: istot, które są w niebie, na ziemi i pod ziemią, I aby wszyscy wyznawali, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca." [Flp 2:6-10]

Pokora naszego Zbawiciela - Jezusa Chrystusa przyniosła światu objawienie Bożej chwały, Bożej mocy, Bożego majestatu i Bożych dróg ["Ja Tobie przysporzyłem chwały na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania" - Jana 17:4]
Jeśli wejdziemy na drogę uniżenia i pokory na wzór Pana Jezusa Chrystusa, będziemy mieli również szansę, by ukazać naszemu pokoleniu Bożą chwałę i Bóg będzie uwielbiony!
Soli Deo Gloria!

niedziela, 15 czerwca 2014

CAŁY ŚWIAT W 10 OSOBACH

Źródło: http://joshuaproject.net/assets/media/assets/handouts/world-in-10-people.pdf

CODZIENNE PRZYJMOWANIE EWANGELII

"Dla apostoła Pawła usprawiedliwienie nie było tylko wydarzeniem z przeszłości, ale też teraźniejszą rzeczywistością. Tutak wielu chrześcijan popełnia błąd. Potrafią oni spojrzeć do tyłu, na dzień w którym zaufali Chrystusowi i jeśli ich zapytasz, to odpowiedzą: 'Tak, wtedy zostałem usprawiedliwiony.' Ale dzisiaj próbują wieść swoje życie tak, jakby ono zależało od nich. W swoich myślach stworzyli 'występ' przed Bogiem, zamiast relacji z Nim. Myślą, że skoro mieli swój cichy czas i jeśli nie mieli żadnych pożądliwych myśli lub czegoś w tym rodzaju, to Bóg będzie im błogosławił. Chcemy płacić za wszystko co mamy. Chcemy sobie zapracować na Boże błogosławieństwa."
"My wszyscy w naszej grzesznej naturze jesteśmy skłonni do dążenia do relacji z Bogiem na podstawie swoich uczynków. To właśnie nasza grzeszna, ludzka natura mówi nam, że musimy w jakiś sposób zapracować sobie na Bożą łaskę przez naszą ciężką pracę ub wiarę. Musimy być wierni i ciężko pracować, ale nie po to, by zyskać Bożą przychylność, ale dlatego, że mamy Bożą przychylność."
Jerry Bridges [z książki Johna Pipera i Justina Taylora: Trwaj na zawsze!, Wydawnictwo Słowo Prawdy]

czwartek, 29 maja 2014

70 MILIONÓW CHRZEŚCIJAN

Jestem w trakcie lektury książki Liao Yiwu "Bóg jest czerwony. Opowieść o tym, jak chrześcijaństwo przetrwało i rozkwitło w komunistycznych Chinach". Napisana w formie reportażu jest świadectwem wiary, wytrwałości w cierpieniach i miłości do Boga chrześcijan zamieszkujących różne zakątki Chin. Książka zawiera zapisy rozmów przeprowadzonych przez autora [intelektualistę - niechrześcijanina] z chrześcijanami i zawiera bardzo dużo cennych informacji o korzeniach wiary w Chrystusa na terenie Chin. Jest świadectwem misyjnej pracy Europejczyków, Amerykanów czy Australijczyków, którzy przyjeżdżali do Chin, by w obcej im kulturze głosić Chrystusa i w praktyczny sposób demonstrować Jego miłość. Owoce ich pracy często nie były zbyt wielkie za ich życia, lecz z perspektywy lat widać wyraźnie Boże błogosławieństwo. Chrześcijaństwo w Chinach to fenomen. Pośród cierpienia i męczeństwa Kościół wzrasta i pozostaje zwycięski. Polecam lekturę książki. Można ją nabyć na przykład tutaj: http://www.sklep.dobryskarbiec.pl/bog-jest-czerwony.html

piątek, 23 maja 2014

OSTRZEŻENIE

Bardzo wartościowe nauczanie [moim zdaniem] http://radiopielgrzym.pl/ostrzezenie-przed-odstepstwem.html Naucza brat Danny Kirby, wieloletni współpracownik Berta Clendennena.

DOBRE UCZYNKI SĄ WAŻNE

W Liście do Tytusa, Paweł apostoł sześciokrotnie używa sformułowania "dobre uczynki" w kontekście naszego chrześcijańskiego życia i teraźniejszego zbawienia. Jako uczestnicy łaski Bożej, która przyniosła nam zbawienie [Tyt 2:11] zostaliśmy wezwani do "sprawiedliwego i pobożnego życia na tym świecie" [Tyt 2:12]. Paweł ostrzega przed ludźmi "niezdolnymi do wszelkiego dobrego uczynku" [Tyt 1:16] wskazując, że nasze godne chrześcijańskie postępowanie jest prawdziwym wyrazem pobożności i znakiem zdrowej wiary. Adresat listu - Tytus, wedle zaleceń Pawła miał stawiać siebie samego za wzór dobrych uczynków [Tyt 2:7]. Gorliwość w spełnianiu dobrych uczynków jest słuszną i oczekiwaną gorliwością, wynikającą z właściwego zrozumienia naszego odkupienia, które dokonało się przez śmierć Pana Jezusa Chrystusa [Tyt 2:14]. Naszym celem, jako ufających [wierzących] Bogu, mają być dobre uczynki, które w przeciwieństwie do głupich dociekań, sporów i kłótni o prawo są pożyteczne dla ludzi [Tyt 3:8-9]. Chrześcijan wyróżnia gotowość do każdego dobrego uczynku, jak na przykład uprzejmość i łagodność wobec wszystkich ludzi [Tyt 3:1-2]. Owocne życie chrześcijańskie polega na spełnianiu dobrych uczynków, zaspokajających prawdziwe potrzeby ludzi wokół nas [Tyt 3:14].

Niech trwa nasze teraźniejsze zbawienie i niech dobre uczynki wydają świadectwo o naszej więzi z Chrystusem!

piątek, 16 maja 2014

POCZUCIE GRZECHU

     Pierwsi chrześcijańscy kaznodzieje mogli zakładać, że ich słuchacze, czy byli to żydzi, metuentes, czy poganie, mieli poczucie winy. (O tym, że wśród pogan było ono powszechne, świadczy fakt, że zarówno epikureizm, jak i religie misteryjne twierdziły, mimo iż w różny sposób, że mogą je uśmierzyć.) Tak więc orędzie chrześcijańskie było w tych czasach niewątpliwie Evangelium, Dobrą Nowiną. Obiecywało uleczenie tym, którzy wiedzieli, że są chorzy. My musimy przekonywać naszych słuchaczy o tej nieprzyjemnej diagnozie, zanim możemy oczekiwać od nich wdzięcznego przyjęcia wiadomości o istnieniu lekarstwa. 
     Człowiek starożytny miał takie podejście do Boga (czy nawet bogów), jak oskarżony ma do sędziego. Dla człowieka współczesnego role te są odwrócone. On jest sędzią, a Bóg znajduje się na ławie oskarżonych. Jest on dość łagodnym sędzią; gdyby Bóg miał racjonalną obronę na to, że jest bogiem, który pozwala na wojny, ubóstwo i choroby, jest jej gotów wysłuchać. Proces mógłby się nawet zakończyć uniewinnieniem Boga. Rzecz jednak w tym, że człowiek siedzi na ławie sędziowskiej, a Bóg na ławie oskarżonych. 
     Próby zwalczania takiego podejścia przez rozwodzenie się nad grzechami pijaństwa i nieczystości, co robili  dawniejsi kaznodzieje, na ogół są chybione. Co do cudzołóstwa, to środki antykoncepcyjne wprowadziły tu gruntowne zmiany. Dopóki grzech ten mógł społecznie zgubić dziewczynę, czyniąc z niej matkę nieślubnego dziecka, większość ludzi uważała go w konsekwencji za grzech przeciwko miłości i nierzadko dręczył on ich sumienia. Teraz, kiedy nie musi on mieć takich następstw, zazwyczaj wcale nie jest, jak mi się wydaje, uważany za grzech. Moje własne doświadczenie podpowiada mi, że jeśli w ogóle jesteśmy w stanie obudzić sumienia naszych słuchaczy, musimy zrobić to w zupełnie innych kierunkach. Musimy mówić o próżności, złośliwości, zazdrości, tchórzostwie, skąpstwie, itd. Ale jestem bardzo daleki od przekonania, że znalazłem rozwiązanie tego problemu.
C. S. Lewis, Bóg na ławie oskarżonych, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1985.

czwartek, 15 maja 2014

CZY MACIE COŚ DO JEDZENIA?

Ewangelista Jan opisuje wydarzenie, które miało miejsce po zmartwychwstaniu Pana Jezusa: "Potem znów ukazał się Jezus nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się tak: Znajdowali się razem: Szymon Piotr, Tomasz zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj jeszcze inni uczniowie Jego. Szymon Piotr powiedział: Idę łowić ryby. Rzekli mu pozostali: Idziemy z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi. Tej nocy jednak nic nie złowili. Kiedy nastał ranek, pojawił się na brzegu Jezus, ale uczniowie nie wiedzieli, że to Jezus. A Jezus zapytał ich: Dzieci, czy macie coś do jedzenia? Odpowiedzieli: Nie! Rzekł tedy do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie, a na pewno coś złowicie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć." [J 21:1-6, BWP]

To pytanie Pana Jezusa rozbrzmiewa w moim umyśle od kilku tygodni. "Czy macie coś do jedzenia?" Uczniowie, trochę zrezygnowani, trudzą się by zaspokoić swoje bieżące potrzeby. Łowili całą noc. Wykazali determinację. Podjęli decyzję. Ruszyli do pracy. I nic... Cały ich trud, nocna praca nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Ich potrzeby nie zostały zaspokojone. Jednak był Ktoś, kto miał rozwiązanie i przygotował dla nich ucztę. Pan Jezus pojawił się nad brzegiem morza i rzucił do zmęczonych rybaków proste pytanie: "Czy macie coś do jedzenia?" Potem przyszło błogosławieństwo i zaopatrzenie: "Zarzućcie sieć... na pewno coś złowicie." Zarzucili i sieć napełniła się mnóstwem ryb. Ujrzeli Pana. Ich serca na nowo napełniła nadzieja.

Kiedy doświadczamy rozczarowania i zniechęcenia w naszym chrześcijańskim pielgrzymowaniu, mamy często tendencję do polegania na swojej własnej sile. Mamy tendencję do organizowania rzeczy wedle własnego pomysłu. Nasz wewnętrzny człowiek doświadcza niezaspokojenia i głodu. Próbujemy szukać zaopatrzenia, zaspokojenia. Trudzimy się lecz owoce naszego trudu są mizerne. Sieci są puste. Nie ma w nich nic, co mogłoby zaspokoić dręczące poczucie głodu i braku. I właśnie wtedy na scenę wchodzi Pan. Kiedy nasze możliwości się wyczerpały. Kiedy nasze nadzieje zawiodły, On ma rozwiązanie. Ale najpierw trzeba się zmierzyć z prostym pytaniem: "Czy macie coś do zjedzenia?" I jeśli uznajemy, że cały nasz trud i owoc naszej pracy to po prostu "NIC" jest szansa, by Pan wskazał rozwiązanie. Jego Słowo może otworzyć nowe możliwości w miejscu naszej porażki i zniechęcenia.

"Panie nie mam NIC do zjedzenia, trudziłem się i byłem zaaferowany swoją pracą. Próbowałem. Walczyłem. Pozostało tylko poczucie porażki i zniechęcenia. I właśnie w tym miejscu mojego braku oczekuję na Twoje Słowo. Oczekuję Ciebie. Byłem zapatrzony w sienie ale teraz kieruje moje oczy na Ciebie. Szukam Twego Słowa. Przyznaję się do duchowej biedy i ubóstwa. Bez Ciebie nie mam szans by prowadzić obfite duchowe życie. Dziękuję, że Ty jesteś nadzieją w miejscu mojego niepowodzenia."

czwartek, 24 kwietnia 2014

NAZYWAJĄC RZECZY PO IMIENIU, CZYLI MÓWIĄC JAK JEST

Właśnie dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego pastora czytam książkę "Droga Golgoty" autorstwa Roya Hessiona. Znalazłem tam kilka perełek świadczących o wnikliwości duchowego spojrzenia autora. Roy Hession zdecydowanie "mówi jak jest" i wskazuje na te aspekty mojego życia, w których potrzebuję się nawrócić i nazwać grzech grzechem. 

"Współczucie samemu sobie w chwilach doświadczeń i trudności, szukanie własnej chwały lub osobistej korzyści w pracy zarobkowej lub w pracy na niwie Pańskiej, wygodnictwo, na które sobie pozwalamy w wolnych chwilach, wrażliwość na to, co ktoś do nas mówi, niechęć, samoobrona gdy nas ktoś obrazi lub zrani nasze uczucia, kompleks niższości, rezerwa w stosunku do innych, zmartwienia, strach, te wszystkie rzeczy płyną z naszego "ja", są grzechem i zanieczyszczają nasz kubek.
Niektórzy są skłonni zakwestionować, czy takie rzeczy jak kompleks niższości, rezerwa w stosunku do innych i strach są grzechem. Słyszałem już takie opinie: Nazwijcie te rzeczy niedoskonałością ludzką, ułomnością, słabością temperamentu, albo jeszcze inaczej - ale nie grzechem; Określanie tych rzeczy w ten sposób wprowadziłoby nas w niewolę! W rzeczywistości jednak prawdą jest coś wręcz przeciwnego. Jeśli bowiem te rzeczy nie są grzechem, to musimy się borykać dźwigając je przez całe nasze życie i nie ma dla nas wybawienia. Jeśli jednakże te rzeczy i inne im podobne rzeczywiście są grzechem, wówczas mamy prawo przynieść je do owego Zdroju zgotowanego dla grzechu i możemy doznać oczyszczenia z nich w chwili, gdy poddamy je cudownemu działaniu kosztownej Krwi. I dziwna rzecz: gdy właśnie z tymi rzeczami przychodzimy do Pana z prośbą, aby zechciał je obmyć Swoją kosztowną Krwią, natychmiast uświadamiamy sobie, że te rzeczy istotnie są grzechem!"
Roy Hession, Droga Golgoty, Fundacja CLC, Katowice 2012.

czwartek, 3 kwietnia 2014

JUŻ NIE JA

Już nie ja lecz Chrystus - to jedno z najbardziej uwalniających i radosnych stwierdzeń Biblii. Apostoł Paweł napisał w liście do Galatów: "Z Chrystusem jestem ukrzyżowany: żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus..." [Ga 2:20]. Sensem i celem chrześcijańskiego życia jest nieustanne uwalnianie się od skupienia i skoncentrowania na sobie, tak by cała nasza uwaga była skupiona na Chrystusie - Tym, który "nas umiłował i wydał za nas samego siebie" [Ga 2:20]. Jakże to uwalniające doświadczenie, kiedy przestaję skupiać się na sobie i kieruję swój wzrok na Tego, w Którym "ukryte są wszelkie skarby mądrości i poznania" [Kol 2:3]. Poznanie tego kim jestem, wynika nie ze skupienia na sobie, lecz ze skupienia na Chrystusie. Tylko w Nim jestem w stanie odnaleźć swoją tożsamość. Poza Chrystusem jest duchowa pustka i gonitwa za wiatrem - marność nad marnościami, czasem nawet pobożna i "uświęcona" marność. W Chrystusie jest pełnia [Kol 1:19]. Oby moje oczy nigdy nie przestały patrzeć na piękno i chwałę Chrystusa. Już nie ja...